Kino Polska TV - zapisy do jutra

Kino Polska TV sprzedaje akcje po 9,50 PLN i prognozuje na 2011 12,45 mln PLN zysku netto. Daje to 0,90 PLN zysku na akcje ( po emisji spółka będzie mieć  13,87 mln akcji ). Wskaźnik P/E wynosi więc 10,6. EV/EBITDA dla 2011 uwzględniając prognozy i zakładając, że utrzyma się obecny poziom zadłużenia wynosi 6,5. Cała prognoza na 2011 wygląda tak :


Spółka zakłada wzrost przychodów o 67,7%. Warto pamiętać, że Kino Polska pomimo, że jest telewizją, wcale nie zarabia głównie na reklamach. Prawie 75% przychodów to wpływy z działalności emisyjnej, czyli opłaty od kablówek i platform cyfrowych. Płacą one spółce za to, że mogą w swojej ofercie dla swoich klientów mieć kanały Kino Polska i Filmbox, oraz pakiet Filmbox Premium. Za Filmbox Premium idzie oczywiście dodatkowa kasa, bo to dodatkowo płatny pakiet. Umowy z kablówkami są albo bezterminowe albo trzyletnie, a opłata jest albo ryczałtowa, albo uzależniona od tego ilu abonentów kupi sobie pakiet z dostępem do Kino Polska, Filmbox itd. Czyli sukces Kino Polska nie zależy tak bardzo od tego ilu ma widzów ( to kluczowe przy reklamach ), ale bardziej od tego ile osób wykupi w kablówce / platformie cyfrowej pakiet, w którym jest m.in. Kino Polska i inne kanały spółki. Kluczowe jest więc to w którym pakiecie dana kablówka umieszcza kanał i to, ile Kino Polska w ogóle oferuje kanałów. To pierwsze zmienić trudno i zmienia się rzadko. To drugie to pole do popisu dla spółki. Na przełomie Q3 i Q4 mają ruszyć kolejne trzy kanały - Fashionbox, Fightbox, Filmbox Action. Wszystkie w ramach pakietów Premium, czyli dodatkowo płatne, czyli z lepszą marżą. A za pieniądze z emisji spółka chce dodatkowo odpalić Kino Polska HD ( moim zdaniem murowany sukces ) i Kino Polska Muzyka. Z obecnych pięciu kanałów zrobi się więc dziesięć. A osiem na pewno będzie w tym roku. Co do reklam, to one stanowią tylko 22% w strukturze przychodów za pierwsze półrocze 2010, ale oczywiście im więcej kanałów, tym więcej czasu na reklamy na antenach, więc tu przychody też powinny rosnąć. W H1’2010 rosły o 141% rdr. Do tego w grudniu Kino Polska kupiło portal Stopklatka i w 2011 będzie konsolidować jego wyniki. Wzrost przychodów o 67,7% może więc się faktycznie wydarzyć.

Spółka ma wysokie marże. Ale mają spadać. Podejrzewam, że głównie przez koszty wprowadzania nowych kanałów. Do tego na przykład kanał muzyczny będzie po prostu droższy od dotychczasowych, bo będzie musiał w większym stopniu opierać się na własnym kontencie : swoich produkcjach/programach, konkursach, show itd., raczej nie da się od rana do wieczora puszczać tylko piosenek z filmów. Produkcja kontentu będzie więc w tym przypadku droższa.  Ale nawet przy malejących marżach to nadal w 2011 ma być 24% marży EBITDA i prawie 15% marży netto, czyli zupełnie przyzwoicie.

Problemów z długiem nie ma wcale. Dług netto na koniec listopada to niecałe 0,5 mln PLN. Kapitał przekraczał 21 mln PLN, a po emisji sięgnie około 60 mln PLN. Spółka do tej pory miała bardzo wysoki zwrot na kapitale. 2010, który zakończyła zyskiem 9 mln PLN zaczynała z kapitałem własnym 12,8 mln PLN. ROE w 2010 sięgnęło ponad 50%. Nawet po emisji i sporym dokapitalizowaniu ROE w 2011 powinno być w okolicach 25%. Biznes więc jest to doskonały.

Minusy. Przede wszystkim dziwny lockup i fakt, że w marcu akurat zmienił się podmiot dominujący dla spółki. Budzi to jakąś tam niepewność, albo co najmniej zdziwienie. Do tej pory spółkę kontrolował prezes – Piotr Reisch – bezpośrednio miał 7%, ale ponad 90% poprzez SPI International. Kilka tygodni temu kontrolę nad SPI International przejęła Hilda Uziyel i teraz ona jest podmiotem dominującym. W całym prospekcie nie ma ani słowa o tym kto to jest. Bardzo możliwe, że to na przykład żona prezesa, a na pewno ktoś, kto z prezesem współpracuje, ale jednak pare słów wyjaśnienia by się przydało. Co do lockupu, to obowiązuje on przez pół roku i prezesa i wiceprezesa i SPI International. Ale nie obowiązuje w przypadku transakcji pakietowych z funduszami inwestycyjnymi. Jest to więc ewidentna furtka głównie dla SPI International ( 65% akcji po emisji ) do sprzedawania funduszom kolejnych pakietów akcji. Będzie to oczywiście zwiększać freefloat spółki i poprawiać jej płynność, ale z drugiej strony nie należy w związku z tym spodziewać się na giełdzie jakiegoś większego popytu ze strony funduszy. Freefloat po emisji będzie wynosić 4,139 mln akcji, czyli 29,8% kapitału warte 39,3 mln PLN wg ceny emisyjnej.

Warto też pamiętać, że umowa z AT Media, które zaopatruje Kino Polska w reklamy wygasa pod koniec 2011, a koncesja od KRRiTV na nadawanie wygasa w 2013. Ale zakładam, że przedłużenie umowy i koncesji będzie tylko formalnością.

Czyli Kino Polska to ciekawy biznes, bardzo rentowny, z klarowną wizją rozwoju i chyba niezbyt drogo wyceniony, z potencjalną podażą ze strony głównych akcjonariuszy na horyzoncie. No i puszczają fajne filmy.

MACD

Wszystko wygląda tak jak zwykle w ciągu ostatnich paru miesięcy. Tylko ten wybijający się w górę MACD mnie zastanawia. No to może faktycznie tym razem trend boczny się zakończy ? eee...nie chce mi się wierzyć... :)

20 najładniejszych spółek

Przejrzałem wykresy wszystkich spółek z głównego parkietu. Tak przelotnie, bez głębszej analizy, nie wspominając o zaglądaniu w wyniki. Na pierwszy rzut oka najciekawiej moim zdaniem wyglądają te: 

Octava NFI, 4Fun Media, Bakalland, Bogdanka, BSC Drukarnia, Cersanit, City Interactive, Cognor, Delko, DSS, Eurocash, Fortuna, Grajewo, Invest Consulting, Lotos, Novita, PKN Orlen, Robyg, Sadovaya, Sygnity.

Prostacki sposób na giełdę

Coś mnie tknęło ostatnio, sprawdziłem, okazuje się, że to działa. Chociaż zastrzegam, że sprawdziłem tylko okres od początku roku, czyli tylko niecałe 3 miesiące. Może to tylko taki przelotny fenomen. Tak czy inaczej sytuacja wygląda następująco:

jesteśmy na rynku kontraktu terminowego na WIG20. Wchodzimy na rynek codziennie na otwarciu. Jeśli otwarcie jest powyżej zamknięcia z sesji poprzedniej - sprzedajemy kontrakt i gramy na spadek. Jeśli otwarcie jest poniżej zamknięcia z sesji poprzedniej - kupujemy kontrakt i gramy na wzrost. Na koniec sesji zamykamy pozycję. Na kolejnej sesji na otwarciu otwieramy ją na nowo. I tak codziennie. I tyle. Dla uproszczenia przyjąłem, że jeśli otwarcie jest dokładnie na poziomie zamknięcia, wtedy nie robimy nic i mamy dzień wolny.

Efekt jest taki, że do dziś taka gra jednym kontraktem przyniosłaby od początku roku 290 punktów czyli 2900 PLN zysku brutto. Czyli netto z pewnością ponad 100%. Bez żadnych analiz, tracenia czasu na obserwację rynku i co ciekawe także bez żadnych zleceń zabezpieczających. Kiedy wprowadzam do symulacji jakiekolwiek stoplossy, albo zlecenia take profit, wynik na końcu zawsze robi się gorszy. Generalnie od początku roku ten sposób gry przyniósł zysk na 32-ch sesjach, a odbyło się ich 52. Czyli skuteczność to 61,5%. A jaka oszczędność czasu :)

Wig 20 made in Japan - 2731 kluczem

To wszystko może być nieaktualne dosłownie za kilkanaście minut, ale na razie wygląda na to, że polski rynek wykorzystuje nerwy związane z Japonią do tego aby potwierdzić, że jest od miesiąca w nowej tendencji wzrostowej. I robi to z dość dużą precyzją. Jeśli tak zostanie do końca dnia, to kluczowym poziomem WIG20 na najbliższe dni będzie 2731. Dołek na sesji piątkowej to dokładnie 2731,04, dołek poniedziałkowy to 2731,42, z kolei dzisiejszy szczyt to 2731,06. Wyjście ponad ten poziom spowoduje moim zdaniem oddalenie zagrożenia jakąś większą przeceną. Z drugiej strony linia wsparcia u dołu rośnie dość szybko, więc nie ma dużo czasu na wybranie kierunku, w którym wybije się rynek. Sytuację dodatkowo czyni ciekawszą wygasanie kontraktów terminowych w najbliższy piątek. Od poniedziałku wykres kontraktu "frontowego" bedzie już śledzić kolejną serię - czerwcową. Dlatego istotne jest, że także kontrakt czerwcowy jest obecnie powyżej rosnącej linii wsparcia. Ale wydaje mi się, że w poniedziałek kierunek będzie już wybrany.

Jak szybko zlikwidować deficyt budżetowy i nadmierny dług publiczny.


Kobiety przeznaczają średnio 20,4 godz. w tygodniu na prace domowe, o 8 godz. więcej niż mężczyźni - wynika z badań rządowego Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, przeprowadzonych w ramach projektu "Godzenie ról rodzinnych i zawodowych". 

No to teraz pozbądźmy się hamulców ( tak jak rząd ) i pójdźmy na całość w kreacji nowych interesujących faktów księgowych, które mogą istotnie zmienić sytuacji polskich finansów publicznych. 

Średnia płaca w Polsce to jakieś 3500 PLN a tydzień pracy oficjalnie jest 40godzinny. Czyli takie 20,4 godziny tygodniowo jest warte jakieś 1750 PLN miesięcznie, czyli 21000 PLN rocznie. Mężczyźni w domu pracują mniej o 8 godzin w  tygodniu, czyli 12,4 godziny tygodniowo - to jakieś 1080 PLN miesięcznie, czyli 13000 PLN rocznie. W Polsce jest jakieś 30 mln osób dorosłych, zakładając podział pół na pół na płcie mamy 15 mln kobiet pracujących w domu za 21000 PLN rocznie i 15 mln mężczyzn za 13000 PLN rocznie. To razem daje wykonaną prace wartości 510 mld PLN rocznie ! Polskie PKB to nieco ponad 1400 mld PLN rocznie. Gdyby więc zacząć to wliczać do PKB, to mielibyśmy skok jego wartości o 36%. Zniknąłby problem poziomu długu publicznego, który spadłby natychmiast z 53% do 39% PKB. Przy okazji oczywiście Polska awansowałaby do grona 20 najbogatszych państw świata i wcale nie byłaby w tej stawce na miejscu dwudziestym.

A gdyby jeszcze te 510 mld PLN opodatkować stawką 19% to budżet dostałby prawie równe 100 mld PLN, co oczywiście zlikwidowałoby w całości deficyt budżetowy, a nawet deficyt sektora finansów publicznych. Byłoby i na emerytury obecne i przyszłe i na rolników i na górników i na studentów i na przedsiębiorców, a także na autostrady i elektrownie jądrowe. Wprawdzie tylko na papierze, ale by było. Zapisy księgowe są przecież w dzisiejszych czasach tak samo ważne, jak prawdziwa gotówka.

Takie proste rozwiązanie, aż dziwne, że minister Rostowski jeszcze na to nie wpadł. 

ZPUE


ZPUE – z pewnością najciekawiej wyglądająca spółka na Z na warszawskiej giełdzie. Od roku w trendze bocznym, ale jest najlepsza od wielu miesięcy szansa, żeby ten trend zmienić na wzrostowy. W ubiegłym tygodniu kurs wyszedł wyraźnie ponad linię trendu i pomimo wejścia w korektę ciągle się tam utrzymuje. Moim zdaniem to może być nawet i długoterminowy sygnał. Zwłaszcza, że fundamentalnie spółka też wygląda dobrze.

ZPUE robi kontenerowe stacje transformatorowe i rozdzielnice ( 73% przychodów ), ma też trochę pieniędzy z produkcji słupowych stacji transformatorowych, z usług montażowych i z produkcji obudów i złącz kablowo-pomiarowych. Generalnie to firma zależna od tego ile pieniędzy na inwestycje jest w energetyce. Jak wiadomo tych pieniędzy jest coraz więcej. Dlatego wyniki ZPUE dość wyraźnie się poprawiają. Przychody w 2010 wzrosły tylko o 9,3%, ale w Q4 już o 29% rdr. Towarzyszył temu wzrost marży brutto na sprzedaży z 17,6% do 20,6% (w całym roku 17,3% -> 19,3%)
Dość duża dźwignia operacyjna powoduje, że wzrost sprzedaży o 29% powoduje wzrost zysku operacyjnego o 77% i zysku netto o 72%. W całym 2010 zysk netto rośnie o 46% z 10,1 mln PLN do 14,7 mln PLN.
Kapitał ZPUE to 122,3 mln PLN. Zwrot na kapitale ROE w 2010 to 12,9%. Zwrot na aktywach ROA to 6,6%. Dług netto na koniec 2010 to 29,345 mln PLN, EBITDA za 2010 wzrosła o 26% do 29,425 mln PLN. Zadłużenie nie jest więc duże – dług netto/EBITDA = 0,997.

Marża EBITDA wzrosła w 2010 z 8,8% do 10,2%. ZPUE wygląda więc dość efektywnie i zdrowo. Wygląda też niedrogo. Zysk na akcję to 14,48 PLN, Wskaźnik P/E przy cenie 135,90 PLN to 9,4.
Wskaźnik EV/EBITDA = 167,708 / 29,425 = 5,7

Na dodatek spółka coraz lepiej sobie radzi w walce o pieniądze unijne. W listopadzie zdobyła 13,9 mln PLN, a w zeszłym tygodniu poinformowała o tym, że PARP zatwierdził kolejny jej wniosek o 2,6 mln PLN. Nazwy projektów z dofinansowaniem brzmią fantastycznie : Trójfunkcyjny łącznik izolacyjny średniego napięcia i Typoszereg kompaktowych rozdzielnic SN w izolacji suchego powietrza.

Monnari po wynikach


Skoro 3 dni temu anonsowałem, ze wyniki Monnari mogą okazać się ciekawe, to pora już po ich publikacji sprawdzić, czy faktycznie tak jest.

Wyniki finansowe Monnari niestety jeszcze przez długi czas będą zaburzane efektami jednorazowymi związanymi z zawarciem układu z wierzycielami. Dlatego przez wiele miesięcy analizowanie popularnych wskaźników typu P/E czy EV/EBITDA nie będzie miało żadnego sensu. Po wynikach za czwarty kwartał na przykład wskaźnik ROE liczony tak po prostu wynosi 7723,9% J a wskaźnik P/E to 0,86. Marża zysku netto to 69,3%. To oczywiście powoduje, że te tradycyjne wskaźniki kompletnie do niczego w tym przypadku się nie nadają. Na szczęście spółka sama w raporcie kwartalnym podsuwa sugestię, co z tym zrobić.

Monnari w raporcie pisze że „miarodajny poziom oceny działalności biznesowej” to wynik na sprzedaży. W Q4 wyniósł on 6,6 mln PLN. Marża zysku na sprzedaży wyniosła 17,5%. Skoro to kluczowy zdaniem władz spółki wskaźnik, to warto sprawdzić jak wygląda on w innych spółkach z tej branży.
W LPP w Q4 marża zysku na sprzedaży to 19%.
W Redanie w Q4 marża zysku na sprzedaży to 8,4%.
Próchnik i Bytom w Q4 i w całym 2010 mają stratę na sprzedaży. Próchnik  ratuje wyniki pozostałymi przychodami operacyjnymi, Bytom wyników nie ratuje i ma spore straty także na poziomie netto.

Prima Moda w Q4 ma marżę zysku na sprzedaży na poziomie 12,6%. CCC : 19,6% Gino Rossi : 13,7%.

Średnia arytmetyczna wyciągnięta z wyników LPP, Redanu, Prima Mody, CCC i Gino Rossi to 14,7%. Monnari jest więc dość wyraźnie powyżej tej średniej. Lepszą marżę osiągają tylko dwie największe spółki z branży „odzież obuwie” czyli LPP i CCC.

Teraz pójdźmy na całość i zaszalejmy. A gdyby pokusić się wycenę spółki w oparciu o ten najbardziej ponoć miarodajny wskaźnik oceny ? Tutaj rezultaty są wysoce interesujące.

Kapitalizacja LPP to 3,64 mld PLN. Zysk na sprzedaży w Q4 to 119,614 mln PLN. Wskaźnik cena do zysku na sprzedaży liczonego tylko za Q4 to 30,4.
Ten sam wskaźnik w przypadku Gino Rossi to 19,5.
Dla CCC to 36,5, a dla Redanu 24,4. Dla Prima Mody 10,8.
Wychodzi z tego średnia arytmetyczna 24,32.

24,32 razy 6,6 mln PLN – to daje wartość rynkową Monnari na poziomie 160,5 mln PLN. Dzieląc to przez 18,51 mln akcji daje to 8,67 PLN na akcję. To 121% powyżej ceny rynkowej. Dzieląc przez podaną przez spółkę rozwodnioną liczbę 31,010 mln akcji ( czyli uwzględniającą wszelkie zaplanowane przyszłe ewentualne emisje nowych akcji ) daje to 5,18 PLN. To 32% powyżej ceny rynkowej.

Oczywiście trzeba pamiętać, że im bardziej dziwny i wyszukany wskaźnik, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że rynek dostosuje się do jego odczytów. Dotyczy to i analizy fundamentalnej i technicznej. Ja sam więc podchodzę do tego troszeczkę pół żartem. Niemniej jednak wygląda to ciekawie, a wyniki Monnari za Q4 z pewnością są solidne.

AB po wynikach kwartalnych


Grupa AB pokazała piękne wyniki za ostatni kwartał kalendarzowy 2010, który w ich roku obrachunkowym jest kwartałem drugim. Zarząd spółki zapowiadał w raporcie rocznym opublikowanym w listopadzie, że głównym celem na przyszłość jest integrowanie w grupie czeskiej części biznesu – firmy AT Computers. Taka integracja i konsolidacja zwykle przynosi oszczędności i pomaga podnieść rentowność całej spółki i dokładnie to pokazuje w wynikach AB. Do tego dochodzi dobra koniunktura gospodarcza, która pozwoliła zwiększyć przychody o 22% rok do roku. Marża brutto na sprzedaży – zależna bardziej od tego co się dzieje z cenami na rynku niż od kosztów operacyjnych wewnątrz firmy – wynosi 5,5% i jest niższa od tej przed rokiem kiedy było 6,4%. Rynek więc rośnie, ale jest na nim nieco trudniej. I w tym momencie zaczyna być widać zbawienny wpływ konsolidacji wewnątrz AB. Przy przychodach rosnących o 22% koszty sprzedaży maleją o 24,6%. Tak duża oszczędność w tym miejscu powoduje, że zysk operacyjny strzela w górę aż o 61%. Marża EBITDA, która rok temu wynosiła 2,6%, a w całym poprzednim rok obrachunkowym 2,3% teraz wynosi już 3,3%. Marża netto rośnie z 1,7% do 2,4%. W branży dystrybucyjnej o tak niskim generalnie poziomie rentowności takie przyrosty marży to bardzo duże osiągnięcie. Co ważne AB zapowiada, że to nie koniec integracji wewnętrznej i że wdraża system ERP do zarządzania firmą w spółkach zależnych. Czyli cała grupa będzie miała ten sam system informatyczny do codziennego zarządzania biznesem. W branżach o niskiej rentowności to kolosalna korzyść.
Jednocześnie spółka chyba czuje, że dobrze jej idzie, bo bardzo rosną jej zapasy i należności, a z drugiej strony zobowiązania handlowe. To wszystko świadczy o tym, że skala działalności już mocno wzrosła, a spółka oczekuje, że to nie koniec i będzie rosnąć dalej. Chcąc wycisnąć z dobrej koniunktury jak najwięcej AB w ostatnich miesiącach wyraźnie się zadłużyła. Bankowy dług netto, nie licząc zobowiązań handlowych wobec dostawców, to już 291 mln PLN, na koniec czerwca było to 123 mln PLN. Wskaźnik dług netto / EBITDA z 1,9 w czerwcu urósł do 3,7 w grudniu. Co ciekawe wszystkie kredyty bankowe zapadają w 2011. Najwięcej – ponad 110 mln PLN w kwietniu. Oczywiście raczej nie do pomyślenia jest, żeby spółka miała teraz całe to zadłużenie spłacić. Zapewne w większości zroluje je sobie, a biorąc pod uwagę najlepsze od kilku kwartałów wyniki, niewykluczone, że wywalczy sobie w bankach niższe marże kredytowe. To oczywiście z drugiej strony jest też większe ryzyko, bo gdyby teraz zdarzył się jakiś krach, załamanie czy recesja, to spółka zostaje z dużymi zapasami i dużymi długami. Pozbawiona rosnącego rynku wpadłaby w kłopoty, no ale przecież nic nie wskazuje na to, żeby na rynku w Polsce, Czechach i Słowacji w nadchodzących paru miesiącach miało się stać coś dramatycznego. 

Zysk na akcje za ostatnie 12 miesięcy po grudniu rośnie w stosunku do września o 30% z 2,35 PLN do 3,05 PLN. To oznacza w przy obecnej cenie rynkowej P/E = 8 Popularniejszy wśród analityków EV/EBITDA = 8,8.
W poprzednim roku obrachunkowym wynik kwartału październik-grudzień stanowił 46,6% wyniku całorocznego. Gdyby teraz miało być tak samo, to wynik całoroczny wyniósłby 59,5 mln PLN. To by dawało zysk na akcję 3,65 PLN i P/E=6,7

Kurs AB od dwóch miesięcy jest w lekkiej korekcie i własnie do linii trendu wzrostowego od której odbił się w ubiegłym tygodniu. Do szczytu z grudnia jest 12,7%. Jednocześnie warto pamiętać, że grudniowy szczyt – 27,50 PLN, jest tylko o 4,4% poniżej szczytu wszechczasów – 28,70 PLN  z listopada 2007. Tylko, że wtedy roczny zysk AB wynosił 9,1 mln PLN, a zysk na akcję 0,78 PLN. Dzisiaj zysk za ostatnie 12 miesięcy to 49,6 mln PLN, a zysk na akcję to 3,05 PLN czyli prawie 4 razy więcej. Wtedy, na szczycie wszechczasów AB miało P/E na poziomie 36,8. Dzisiaj gdyby kurs wyrównał rekord z 2007, odbyłoby się to przy P/E = 9,4.

Monnari Trade - wyniki we wtorek

1 marca, czyli we wtorek, wyniki za czwarty kwartał podaje Monnari Trade. Moim zdaniem to będą jeden z najciekawszych wyników tego sezonu, bo pokażą spółkę pierwszy raz po zatwierdzeniu układu i już po skonsumowaniu jednorazowych korzyści z tego układu ( bo to wydarzyło się w wynikach za trzeci kwartał ) Pierwszy raz od dłuższgo czasu zobaczymy jak spółce idzie zwykły codzienny biznes, a co ciekawsze będziemy mogli to sprawdzić na danych za najważniejszy w roku kwartał końcowy.

Niecierpliwi mogą pokusić się o przefiltrowanie danych za Q3 w taki sposób aby dotrzeć do wyników operacyjnych. Wystarczy w tym celu wyeliminować z wyników 71,5 mln PLN zysku z tytułu redukcji długu w układzie, 10,9 mln PLN z tytułu przeszacowania wartości nieruchomości, a z drugiej strony pominąć jednorazowe „pozostałe koszty operacyjne” na poziomie -2,7 mln PLN. Po takim zabiegu okazuje się, że zysk netto Monnari w trzecim kwartale wyniósł 2,19 mln PLN. Zysk operacyjny to 12,76 mln PLN, a zysk EBITDA to 3,6 mln PLN.

Wynika z tego, że marża EBITDA Monnari w Q3 była na poziomie 10,3%, a marża netto na poziomie 6,3%. Dla porównania marża netto LPP w Q3 to 3,1%, a marża EBITDA to 11,1%. Można więc uznać, że już w Q3 Monnari na poziomie operacyjnym wyglądało zupełnie normalnie i prawidłowo.

Oczywiście Q4 w odzieżówce jest zupełnie inny od Q3. Wspomniane LPP podało już swoje wyniki za Q4 i widac w nich wzrost marży EBITDA do 21%. To sezonowość, w 2009 było tak samo – skok z 8,8% w Q3 do 26,9% w Q4. Przychody w Q4 w LPP były o 16% większe niż w Q3. Załóżmy, że Monnari to jednak nie to samo, co LPP i wypada nieco gorzej. Czyli załóżmy, że w Monnari w Q4 przychody wzrosły na przykład o 12%, a marża EBITDA podskoczyła sezonowo do 17%. Dawałoby to 39 mln przychodów i 6,65 mln zysku EBITDA. To by dawało 8,8 mln EBITDA bez jednorazówek w całym 2010. To z kolei daje wskaźnik EV/EBITDA na poziomie 13,1. Żeby wskaźnik ten zszedł do atrakcyjnego poziomu poniżej 10 EBITDA musiałaby wynieść 11,6 mln PLN. Czyli dynamika zysku w 2011 musiałaby wynieść +32% ( zakładając, że nie zmienia się poziom długu netto – po Q3 41,5 mln PLN )

To wszystko bardzo hipotetyczne wyliczenia, po danych za Q4 będzie wiadomo jak bardzo przestrzelone i w którą stronę. Dlatego to będzie ciekawy raport. Zawarcie układu rynek zdyskontował pół roku temu. Teraz przyjdzie pora aby zdyskontować perspektywy spółki po układzie. Z wykresu moim zdaniem wynika, że rynek nastawia się bardziej na dyskontowanie niespodzianek pozytywnych niż negatywnych.

Szczyt na ropie był wczoraj


Nowe rekordy na ropie to chyba jeszcze nie tym razem. Na 6 PLN za litr benzyny na stacjach też trzeba poczekać trochę dłużej. No chyba, że jeszcze dziś lub w poniedziałek kurs wróci ponad 100 USD i tam zostanie.

WIG20 dla pesymistów

Indeksem WIG20 nie trzęsie już wprawdzie 5 największych spółek, czyli tzw WIG5, ale lista kluczowych dla indeksu papierów powiększyła się raptem do sześciu. KGHM i PKO BP mają około 13%-14% wpływu, Pekao SA i PZU po 10%, a PKN Orlen i PGE po mniej więcej 8%. Można dodawać do tego jeszcze TPSA, ale pominę ją, bo na jej wykresie nie dzieje się nic ciekawego :) Za to w przypadku pozostałych sześciu liderów polskiego rynku sytuacja wygląda bardzo ciekawie.

Oto KGHM dziś kończy sesję najniżej od półtora miesiąca, a kurs schodząc poniżej dołków z czwartku i piątku ( minimalnie wprawdzie, ale jednak ) potwierdza, ze w czwartek wypełniła nam się formacja głowy z ramionami, która zapowiada spadek gdzieś w okolice 135 PLN, czyli jeszcze o 18%.










Banki PKO BP i Pekao SA już od dłuższego czasu radzą sobie fatalnie i właśnie zbliżyły się do linii wielomiesięcznych trendów wzrostowych. Zwłaszcza PKO BP jest już tuż przy linii. Jeśli ma ocaleć już jutro potrzebny byłby wyraźny kontratak. Na razie wygląda to słabiutko.



















Oto PKN Orlen, który podobnie jak KGHM wyrysował głowę z ramionami, a dzisiejszy podskok zatrzymał się dokładnie na przebitej kilka dni temu linii szyi. Jeśli formacja się potwierdzi spadek powinien ściągnąć kurs poniżej 40 PLN, o jakieś 12%











PGE też własnie przebija się przez linię wsparcia, która działała od pażdziernikowego załamania wywołanego przez ministra skarbu, który wtedy sprzedał znienacka pakiet akcji PGE na rynku. Od tamtej pory spółka mozolnie odrabiała straty, ale obecnie sytuacja wyraźnie się pogorszyła.











To wszystko oczywiście nie musi oznaczać wyroku na WIG20. Wydaje się, że nawet jeśli nastroje na rynkach się poprawią, to u nas nie będzie lokomotywy, która pociągnie za sobą cały indeks. Ale z drugiej strony można obecną sytuację uznać za doskonały moment do kupna. Wystarczy założyć, że trend boczny dalej będzie obowiązywać i w jego ramach teraz przyjdzie czas na ruch w górę. To oczywiście też możliwe. Widać jednak wyraźnie, że jednoznaczne rozstrzygnięcie jest w zasięgu ręki i może nastąpić jednocześnie na wszystkich najważniejszych dla WIG20 spółkach choćby i jutro.

Prawie wszystkich, bo nieco inaczej wygląda PZU, które dziś miało największe obroty na rynku i próbowało zakończyć trend spadkowy. Nie udało się, ale widać było przynajmniej jakiś popyt.











No ale po pierwsze samo PZU nie uratuje rynku jeśli na pozostałych spółkach popękają linie obrony, a po drugie nawet w przypadku PZU do linii wsparcia jest raptem 5%. ( no i jest jeszcze ta nudna TPSA... :) )

Warto obserwować opcje

Liczba otwartych pozycji na kontraktach ( cztery serie łącznie ) na WIG20 spadła dziś do 103,38 tysięcy. To najmniej od września 2010. Zwykle najmniejszy LOP jest w poniedziałek po piątku, w którym wygasała poprzednia seria kontraktów. Po ostatnim wygasaniu, 20 grudnia LOP wynosił 109,83 tys. Bardzo rzadko się zdarza, żeby w trakcie handlu w kolejnych trzech miesiącach LOP spadał poniżej poziomu z dnia po wygasaniu. Teraz tak się właśnie dzieje.

Liczba otwartych pozycji na opcjach na WIG20 wzrosła dziś do 102,16 tys. 20 grudnia było to 33,567 tys. 17 grudnia, w dniu wygasania poprzedniej serii liczba otwartych pozycji na opcjach wynosiła 91,07 tys., przy wygasaniu serii wrześniowej było to 76,6 tys. W przeciwieństwie do rynku kontraktów terminowych, na rynku opcji na WIG20 dzieje się z miesiąca na miesiąc coraz więcej.

W najbliższych dniach, możliwe że już w poniedziałek LOP na opcjach będzie pierwszy raz w historii GPW większy niż na kontraktach terminowych.

Warto obserwować opcje. Z moich obserwacji wynika, że ewidentnie w okresach wzrostów i lepszej koniunktury większy ruch jest na opcjach put ( zarabianie na spadkach ) niż na opcjach call ( zarabianie na wzrostach ). Widać to i na wolumenach obrotu i na LOP na poszczególne rodzaje opcji. Moim zdaniem wynika to z tego, że spora część ruchu na opcjach to ruchy zabezpieczające grę na kontraktach. Jeśli uważamy, że rynek pójdzie w dół, to sprzedajemy kontrakt, ale na opcjach zabezpieczamy się kupując jakieś tanie opcje call na wzrost. Jak się uda, to strata na opcjach jest ograniczona, a zysk na kontrakcie nieograniczony. Jak się nie uda, to przy szybkiej ucieczce z kontraktu jest szanse na odrobienie strat przy pomocy opcji.

Dzisiaj stosunek 20sesyjnych średnich z wolumenu na put i na call jest najniższy od 4 stycznia. Wtedy rynek właśnie wpadał w 5,5% korektę. Teraz też chyba przymierza się do korekty.

Komputronik

Komputronik na przełomie 2010 i 2011 zakończył półroczny trend spadkowy. Przez ostatnie półtora miesiąca odsiedział swoje w trendzie bocznym. Wybił się z niego we wtorekprzy zwiększonych obrotach. W środę wrócił do przebitej linii oporu od góry i w czwartek odbił się od niej ponownie. Moim zdaniem taka zmiana trendu może być kwestią nie tylko spekulacji, ale też czynników fundamentalnych.

Komputronik jest od pół roku strasznie zamotaną spółką. Po dealu z Paszyńskim dotyczącym Karen i Techmexu w aktywach Komputronika dominują akcje i opcje sprzedaży akcji byłego Karen, dzisiejszego CCE. Te aktywa co kwartał się aktualizuje, ale analizowanie tego nie ma specjalnie sensu, bo zgodnie z umową zawartą przez Komputronik pakiet akcji CCE i tak zostanie w przyszłym roku sprzedany za 48,7 mln PLN. CEna jest ustalona na sztywno. Podobnie z nieruchomością zaparkowaną w bilansie Komputronika przez Paszyńskiego. W 2012 ma zniknąć, w zamian pojawi się 11,7 mln PLN gotówki. Są więc to aktywa raczej bez ryzyka, nie pracują w codziennym biznesie spółki, a mimo to mają spory wpływ na skonsolidowane wyniki kwartalne. Jednak dziś w TVN CNBC prezes Komputronika powiedział jedną bardzo interesującą rzecz. Otóż jego zdaniem, aby mieć dobry widok na spółkę oczyszczoną z tego ambarasu nazywanego Operacja Karen, najlepiej po prostu śledzić wyniki jednostkowe, a nie skonsolidowane.

Wyniki jednostkowe Komputronika wyglądają na poziomie EBIT i netto zupełnie inaczej niż skonsolidowane. Licząc za cztery ostatnie kwartały ( czyli kalendarzowy rok 2010 ) Komputronik ma 2,8 mln PLN zysku operacyjnego. Ale jednostkowo ten zysk to aż 27,7 mln PLN. EBITDA skonsolidowana to 12,2 mln, ale jednostkowa aż 34,9 mln PLN. Zysk netto skonsolidowany to 1,97 mln PLN, a jednostkowy to 8,16 mln PLN.

Co za tym idzie P/E licząc jednostkowo to 11,8, a nie 44,5 ( skons. ) Oto kolejne różnice z wyników jednostkowych vs. skonsolidowane :

- ev/ebitda 4,4 vs. 11,8
- dług netto / ebitda 1,6 vs. 4,6
- ROE 9,4% vs. 1,7%
- ROA 3,3% vs. 0,6%
- marża EBITDA 4,3% vs. 1,4%
- marża netto 1,0% vs. 0,2%

Różnica jest kolosalna. W ujęciu skonsolidowanym mamy skomplikowany, nieczytelny, zadłużony, mało rentowny organizm. W ujęciu jednostkowym mamy rosnące dynamiki, rosnące rentowności ( 1% marży netto w tej branży to niezły wynik ) i niskie wskaźniki wyceny oraz długu plus perspektywę zastrzyku z 60 mln PLN gotówki za półtora roku.

Kondycja Steva Jobsa i kondycja Apple

Są tacy, którzy sugerują, że Steve Jobs niedługo umrze. Są też tacy, którzy sugerują, że kiedy Steve Jobs umrze, to akcje Apple pójdą do góry.