Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

Najgorszy dzień roku na giełdach

Sytuacja na rynkach finansowych znów gwałtownie się pogarsza. WIG20 spadł dziś o 1,8% zaliczając najgorszą sesję w tym roku. Nie jesteśmy wyjątkiem. W Tokio (-2,3%) i Londynie (-2,3%) mieli dziś największe spadki od listopada, Paryż spadł o 2,7%. Rentowność obligacji hiszpańskich znów prześcignęła polskie i przekroczyła 5,5%. Strach wrócił.

Po weekendzie


W weekend mieliśmy wybory parlamentarne w Chorwacji, Słowenii i Rosji. Słowenia to szósty kraj strefy euro, w którym kryzys finansowy przestawia scene polityczną, ale na pierwszy plan wybiła się Rosja, gdzie Putin chyba pierwszy raz w życiu dostał mniej niż 50%

W tematach polityczno-militarnych mamy Iran, który strącił amerykański samolot i zaczyna się odgrażać, że to nie koniec. ( ciekawe jak tam jutro cena ropy )

W ciągu tygodnia ma być jeszcze ciekawiej, bo to kolejny „kluczowy” tydzień dla strefy euro. Jutro w Paryżu spotyka się Merkel i Sarkozy. Mają uzgodnić wspólny plan dla Europy. Możliwe, że jego elementem będzie dziwny pomysł wpływowego niemieckiego ministra finansów Wolfganga Schaeuble. Państwa w których dług publiczny przekracza 60% PKB mają utworzyć specjalne fundusze, z których spłacano by dług finansując to wpływami z podatków. Pomysł Schaueble jest dziwny, bo nikt tak właściwie nie wie,po co te fundusze w krajach strefy euro miałyby zostać powołane, przecież to i tak nic nie zmienia.

Angela Merkel z pewnością będzie naciskać na zmianę traktatów europejskich. Powoli pojawiają się w Europie głosy sprzeciwu. Austria na przykład wolałaby aby zmiany w konstrukcji UE ograniczyły się do takiego zakresu, którego nie trzeba będzie zatwierdzać w referendum

Jutro rynek będzie mógł też zareagować na plan oszczędnościowy przyjęty przez rząd włoski – efektem ma być 24 mld EUR oszczędności ( choć wg Bloomberga 30 mld EUR ). Włochy nakładają podatki na jachty dłuższe niż 10 metrów, luksusowe samochody i prywatne samoloty, premier zapowiedział, że nie będzie pobierać wynagrodzenia. Rząd nie podniesie natomiast podatków dochodowych.

Nawet jeśli reakcja będzie pozytywna, to nadal nie rozwiązany jest problem włoskich banków i potrzeby ich dokapitalizowania. Przypomina o tym European Banking Authority, dodając, że włoskie banki powinny zacząć wyceniać włoskie obligcje w swoich portfelach wg wyceny rynkowej. Uwagi EBA oczywiście nie wzbudzają we Włoszech niczyjego entuzjazmu 

Tymczasem wybory w Grecji mogą być później niż 19 lutego – dopiero po porozumieniu z prywatnymi bankami w sprawie redukcji greckich długów – powiedział szef opozycji - A.Samaras

Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak w Niemczech. Commerzbank – kontrolujący polski BRE ( mBank i Multibank ) jest prawdopodobnie w takich tarapatach, że będzie musiał być znacjonalizowany 

A politycznie : lider Socjaldemokratów Peer Steinbruck wyklucza wielką koalicję z CDU, czyli jeśli się coś stanie koalicji CDU z FDP, to będą wcześniejsze wybory. A koalicji CDU-FDP może się coś stać, jeśli w 2012 Merkel przegra kolejne wybory lokalne ( w maju w Szlezwyku Holsztynie )

Chiny tymczasem hamują coraz wyraźniej - spada PMI usługowe w Chinach - i zupełnie nie w głowie im ratowanie finansowe Europy

Najnowsze, ciekawe dane z Chin, o inflacji będą w czwartek. Wtedy też odbędzie się posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, na którym może zapadnie decyzja o obniżce stóp procentowych, a może nawet o jakichś bardziej nadzwyczajnych krokach. ECB zdecyduje się na nie jednak tylko pod warunkiem, że będzie mieć pewność, że szczyt europejski dzień później podejmie równie przełomowe decyzje o charakterze politycznym. Za tydzień strefa euro może już wyglądać inaczej.  

Martwić się nie trzeba, w razie czego akcje na giełdzie będzie kupować Izrael :)

14 listopada 2011

Zaczniemy od wzrostów i to możliwe, że dużych. Kontrakt na S&P500 w czwartek o 17:30, kiedy kończyła się ostatnia sesja w Warszawie, był na poziomie 1231,75. Teraz ma 1266,15, co oznacza wzrost o 2,79%.

Indeks S&P500 odrobił w czwartek i piątek większość strat ze środy, ale troche jeszcze mu zostało. Najbliższe opory dla indeksu : 1270 ( linia po szczytach z 27.X i 8.XI ), 1277 ( szczyt z 8.XI), 1282 ( linia po szczytach z 7 lipca i 28 października ), 1292 ( szczyt z 27.X ). Wsparcie w rejonie 1226-1231 i niżej 1215 ( dołek z 1.XI )

Kontrakt na S&P500 odpowiednio: opory to 1268, 1275, 1279, 1289. Wsparcie 1218-1221 i niżej 1209.

WIG20 w czwartek spadł poniżej wcześniejszych dołków, w piątek giełda była nieczynna, więc polski rynek nie skorzystał z ogólnoświatowego piątkowego odbicia. Opory : czwartkowe maksimum czyli 2322, 2406 ( linia po szczytach z 27.X i 3.XI ), 2415 ( szczyty z ubiegłego tygodnia), 2428 ( linia po szczytach z 31.VIII i 27.X ), 2433 ( szczyt z 27.X ) i 2452 ( zczyt z 31.VIII). Wsparcia : 2264 ( czwartkowe minimum ), 2222 ( dołek z 20.X )

Kontrakt na WIG20 odpowiednio: opory na 2335, 2429-2432, 2450, wsparcia na 2265 i 2222.


Rynki w piątek zdążyły zdyskontować wyklarowanie się sytuacji politycznej w Grecji, ale nie zdążyły zdyskontować przyjęcia przez włoski parlament pakietu reform i wymiany Berlusconiego na Montiego we Włoszech. Początkowa reakcja rynków powinna być pozytywna.

Kluczowe dziś będzie zachowanie EBC i obligacji państw strefy euro. Jeśli okaże się, że obligacje znów tanieją, a EBC nadal nie przeprowadza znaczniejszej interwencji na tym rynku, inwestorzy mogą szybko dojść do wniosku, że zmiany polityczne są bez znaczenia, bo i tak nie powodują zmiany postępowania EBC ( jedynego podmiotu, który może obecnie podtrzymać notowania długu państw strefy euro ). W czwartek i piątek rentowność włoskich obligacji wyraźnie spadała – z okolic 7,40% poniżej 6,50%. Dodatkowo, dziś mamy aukcję 5letnich obligacji we Włoszech. Chcą sprzedać papiery za 3 mld EUR.

Unicredit chce wyemitować nowe akcje i w ten sposób zdobyć 7,5 mld EUR oraz jednocześnie podnieść sobie wskaźniki bezpieczeństwa. Oferta akcji ma zostac przeprowadzona w styczniu.
 
Dziś zaczyna się dwudniowy kongres CDU – partii Angeli Merkel, czyli najważniejszej partii politycznej w Europie. Stamtąd zapewne będą płynąć najważniejsze dla rynku wypowiedzi o przyszłości strefy euro / możliwości interwencji EBC / możliwości wyjścia Grecji ze strefy / planowanych zmianach w traktacie unijnym.
 
Wokół europejskiego funduszu ratunkowego rosną podłe plotki. Wg brytyjskiej prasy fundusz sam od siebie kupuje swoje własne obligacje ( żeby poszło w świat że jest na nie jakiś popyt ). EFSF wstrętne plotki dementuje

Zmiany polityczne mogą poprawić sytuację obligacji, ale nie przywracają zaufania na rynku międzybankowym i nie poprawiają sytuacji europejskich banków. Fundusze pieniężne z USA w październiku wycofały z Deutsche Banku ponad 8 mld USD.

Szef niemieckiego Bundesbanku, Jens Weidmann absolutnie wyklucza jakiekolwiek interwencje ze strony ECB  i jakiekolwiek inne „sztuczki” które naruszałyby traktat unijny.

W Polsce zapewne coraz głośniej będzie o Superfund TFI i problemach z MF Global


10 listopada 2011

Zaczniemy od kontynuacji przeceny. Kontrakt na S&P500 miał wczoraj o 17:30 wartość 1246,05. Teraz jest na poziomie 1224,15 co oznacza spadek o 1,76%.

WIG20 wczoraj lekko naruszył ubiegłotygodniowe wsparcie na 2315. Dziś wsparciem może być wczorajszy dołek 2303, a potem okolice 2275 i 2230 ( zniesienia Fibonacciego ), potem 2222 - dołek z 20 października. Oporem dla wzrostów jest niezmiennie 2415-2430.

Kontrakt na WIG20 ma wsparcia odpowiednio na: 2313, 2280, 2234, a opór na 2450.

S&P 500 ma najbliższe wsparcie na poziomie dołka z 1 listopada - 1215. Opór to 1275-1277. Kontrakt na S&P500 : wsparcie na 1208, opór na 1275.

Wczoraj, tuż po przebiciu przez włoskie obligacje bariery 7% pojawiły się pierwsze oficjalne głosy o rozpadzie strefy euro. Ostrzegał przed tym Barroso. Generalnie oczywiście prawie wszyscy chcą chronić strefę, ale zmiana polega na tym, że wszyscy już głośno mówią o tym, że może się rozpaść. Merkel nawołuje do zmiany traktatu europejskiego, niewykluczone, że także po to, aby wpisac do niego drogę prawną wyjścia ze strefy euro ( dziś można wyjść tylko z Unii Europejskiej, w przypadku strefy euro nie ma takiego mechanizmu )

Dziś przetarg włoskich obligacji. Jeśli się uda to może to być pretekstem do odbicia się rynku po wczorajszej przecenie. Generalnie, gdyby się okazało, że rentowność włoskich obligacji nagle schodzi poniżej 7% i zbliża się do 6,50%, to zmiana nastrojów na rynku mogłaby być dośż szybka. ale na razie nic na to nie wskazuje.

Dziś także przetarg zamiany polskich obligacji. Przetarg zamiany, czyli MF sprzedaje nowe obligacje, ale inwestorzy nie płacą gotówką, tylko posiadanymi przez siebie innymi obligacjami. MF chce w ten sposób skupić przed czasem obligacje, które i tak musiałoby wykupić w styczniu i kwietniu 2012 - na tym polega tzw prefinansowanie przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych. Tu powinno być znacznie mniej emocji i kontrowersji niż w przypadku Włoch.

Minister Rostowski wczoraj w TVP Info przyznał, że już nie ma opcji wzrostu PKB w Polsce o 4% w przyszłym roku. Są trzy inne opcje. jedna ze wzrostem o 3,2%, druga ze wzrostem o 2,5%, trzecia zakładająca recesję 1%. Rząd wybierze jedną z nich do budżetu dopiero w grudniu. W wersji recesyjnej trzeba będzie podnosić podatki. Ja obstawiam, że wybiorą wersję środkową.

Dziś także Grecja ma wybrac premiera. ale wydaje mi się, że to już temat zapomniany przez rynki. Berlusconi zdecydowanie przesłonił Papandreu i Papademosa.

Mamy sam środek sezonu publikacji wyników finansowych za III kwartał. W Polsce KGHM zarobił ponad 3 mld PLN, w Europie kolejne banki spisują greckie obligacje na straty. Credit Agricole z tego tytułu zanotował 637 mln EUR straty, ale mimo to cały bank w kwartale zarobił 258 mln EUR. Wskaźnik bezpieczeństwa core tier 1 w Credit Agricole to 8,8% ( do czerwca 2012 wszystkie banki mają mieć co najmniej 9% )

Chiński eksport wzrósł  w październiku o 15,9%, miał wzrosnąć o 16,5%. To kolejny dowód na to, że Chiny powoli hamują.

W kalendarium dziś niemiecka inflacja o 8:00, dane o produkcji przemysłowej we Francji i we Włoszech ( tu i tu ma spadać ), o 13:00 Bank of England decyduje o stopach procentowych i o tym czy drukować, czy nie drukować. O 14:30 w USA cotygodniowe dane o zasiłkach dla bezrobotnych - ma być 400 tysięcy.

Na polskim rynku międzybankowym robi się nerwowo


Stawka Polonia urosła dziś do poziomu najwyższego w tym roku.


 
To poziom najwyższy od 26 stycznia 2009, czyli najwyższy od ponad dwóch lat. Jednocześnie spread pomiędzy stawką Polonia a oficjalną stopą procentową NBP ( dziś 22 punkty bazowe ) ostatni raz był większy 12 listopada 2008.



O co chodzi ze stawką Polonia i dlaczego jej wzrost może niepokoić pisałem we wrześniu. Wtedy ostatni raz stawka ta przez kilka dni utrzymywała się powyżej stopy NBP. Wtedy też prezes bank centralnego Marek Belka mówił o „przejściowych trudnościach płynnościowych”. Wygląda na to, że przejściowe trudności powróciły. 

Tym razem obawy są związane oczywiście z Włochami i z ich zaangażowaniem na polskim rynku bankowym poprzez Pekao SA ( głównym akcjonariuszem jest włoski Unicredit ).  Jeśli stawka na rynku międzybankowym rośnie, to znaczy, że ktoś na tym rynku pilnie potrzebuje pieniędzy. Kto dziś na rynku mógł potrzebować pieniędzy ? Z pewnością bank, który szybko tracił na czymś innym. Najszybciej traciły dziś wartość włoskie obligacje. Kto ma dużo włoskich obligacji ? W Polsce pewnie nikt, ale na pewno Unicredit ma ich od groma. Pewnie szukał gotówki.

Włochy utoną przez weimarską hiperinflację i Hitlera ?


Włochy dziś utraciły dostęp do rynków finansowych. Pożyczanie pieniędzy na rynku na 7% rocznie dla kraju, który ma przed sobą perspektywę recesji jest zabójcze. Włochy mają też ogromny dług, który muszą spłacać na bieżąco. Robiły to do tej pory głównie z pieniędzy, które od nowa pożyczały na rynkach, czyli rolowały dług. Teraz tej opcji już nie mają. Czyli muszą robić drakońskie oszczędności w budżecie, żeby wygospodarować pieniądze na obsługę długu, a i tak nie wiadomo, czy to wystarczy. To nie stanie się jutro, ani za tydzień, ale jeśli nic się nie zmieni, to Włochy tym samym są na prostej drodze do bankructwa. Oczywiście niewypłacalność Włoch będzie wydarzeniem tak dużym, że spowoduje całkowitą utratę zaufania rynków do całej strefy euro co niechybnie spowoduje jej rozpad.

Moim zdaniem zresztą ten rozpad nastąpi wcześniej, bo wcześniej odpowiednio duża liczba polityków w Europie dojdzie do twardego przekonania, że to nie ma sensu i że wspólna waluta niszczy gospodarki ich państw. Jestem pewien, że Berlusconi wie to już dzisiaj. Jestem też dość mocno przekonany, że kampanie wyborcze w Grecji i we Włoszech  w lutym 2012 będą toczyć się wokół hasła wychodzenia ze strefy euro. I zupełnie się nie zdziwię, jeśli zwycięzcy tych wyborów, dysponując świeżym poparciem społecznym, wkrótce po nich zadeklarują właśnie opuszczenie strefy. Bardzo możliwe też, że za jakiś czas Włochom, podobno jak dziś Grekom, trzeba będzie umorzyć część długu, co już dziś zapowiada znany ekonomista Nouriel Roubini. Taki ruch doprowadzi na skraj bankructwa dość dużą część zachodnich banków.

Chyba, że coś się zmieni.  Wystarczy znaleźć pieniądze, wystarczy pokazać je rynkom, żeby przestały panikować i powróciły do przekonania, że obligacje włoskie to bezpieczna inwestycja ( od kilku dni są przekonane, że inwestycja we włoskie obligacje niesie ze sobą duże ryzyko straty ). Skąd wziąć pieniądze ?

- EFSF – bez żartów, nawet po zlewarowaniu do 1 bln EUR fundusz ten miał obsługiwać tylko Grecje, Portugalie i Irlandie plus europejskiej banki. Na Włochy potrzeba znacznie więcej pieniędzy.

- Chiny, MFW, Brazylia, Rosja, Norwegia, Dubaj itp. itd. – nie można tego wykluczyć, ale też do tej pory nic nie wskazuje na to, żeby któryś z potencjalnych pożyczkodawców miał teraz ochotę przejść do konkretów, raczej wszyscy ograniczają się do ostrożnych wypowiedzi, że może, kiedyś itd.

- Niemcy – czyli po prostu transfer fiskalny w ramach strefy euro. W formie euro obligacji, albo zwiększenia udziału Niemiec w EFSF, albo w jakiejkolwiek innej. Na etapie Grecji, Portugalii i Irlandii powodowało to wzrost niemieckiego wskaźnika dług/PKB do poziomów zbliżonych do włoskich. Jeśli mieliby wziąć na plecy jeszcze Włochów, to może się okazać, że za kilka lat sami będą najbardziej zadłużonym krajem strefy euro. Natychmiastowym efektem tej opcji byłby też oczywiście odwrót rynku od obligacji niemieckich i przeniesienie sedna kryzysu z peryferiów do samego środka Unii Europejskiej. Bardzo trudne politycznie, ogromnie ryzykowne gospodarczo, prawie że niewyobrażalne. Bez Włoch, czyli do wczoraj, było jeszcze do zrobienia, od dzisiaj już raczej poza zasięgiem.

- Europejski Bank Centralny – mogą wydrukować tyle kasy ile trzeba, mogą skupić z rynku wszystkie obligacje Włoch i wszystkich innych państw, mogą zlikwidować wszystkie długi wszystkich i problemy znikną. Ale w efekcie pojawią się następne, czyli trudne do przewidzenia konsekwencje utraty niezależności przez EBC ( to dość miękki skutek ) i ogromne ryzyko rozkręcenia za parę lat sporej inflacji w strefie euro ( to skutek poważniejszy ).  Drukowanie pustego pieniądze zwykle kończy się własnie w ten sposób. Wszyscy się zgadzają, że troche dodruku i troche inflacji wszystkim by pomogło, problem tylko z tym, że w tego typu procesach rynkowych trudno o precyzje i bardzo trudno rozkręcającą się inflację powstrzymać na etapie „trochę”. My to znamy z końca lat osiemdziesiątych, ale jeszcze gorsze skojarzenia z drukowaniem pieniędzy i inflacją mają Niemcy. Dlatego to blokują i na razie ani myślą przestać.


Dlaczego Niemcy tak bardzo boją się tej inflacji ? Bo sięgają głębiej niż do 1989. Niemieccy ekonomiści coraz częściej wspominają z obawą 1923 i hiperinflację w republice weimarskiej. Hiperinflację, którą wywołał masowy dodruk pustego pieniądze, które były potrzebne na spłatę reparacji wojennych po I wojnie światowej. Wśród politycznych powikłań hiperinflacji był między innymi monachijski pucz Hitlera. Akurat nieudany, ale skojarzenie drukowanie pieniądza -> hiperinflacja -> Hitler jest wśród niemieckich ekonomistów nadzwyczaj często spotykane. Wprawdzie Hitler nie przejął władzy w 1923 tylko 10 lat później, ale Niemcy zapewne mogłyby tego uniknąć, gdyby nie absolutnie katastrofalny wpływ hiperinflacji na portfele, poglądy i skojarzenia, a przez to podatność na faszystowskie hasła zwykłych obywateli Niemiec.Nie dalej jak wczoraj szef Bundesbanku Alex Weidmann powiedział : „Germany learned the bitter lesson under the Weimar Republic that funding public debt "via the money printing press" leads to hyperinflation and disaster.

Minęło prawie 90 lat, ale oni ewidentnie nadal mają po tym traumę. Teraz muszą zdecydować co jest dla nich ważniejsze – niemiecka gospodarka, czy strefa euro. A jeśli postanowią ratować strefę ( w co wątpię ), będą musieli najpierw pozbyć się strasznego widma hiperinflacji prowadzącej do hitleryzmu.

8 listopada 2011

Sesja może się zacząć lekkim wzrostem, ale niekoniecznie. Kontrakt na S&P500 wczoraj o 17:30 miał wartość 1241,65. Teraz ma 1251,45, co oznacza wzrost o 0,79%. ale wartość kontraktu systematycznie, powoli spada od godziny 23:00.

S&P500 zatrzymał się dokładnie na poziomie czwartkowego zamknięcia 1261, czyli strefa 1261-1263 nadal jest oporem. Kolejny opór to strefa 1284-1292. Wsparcie w rejonach 1215-1240.

Kontrakt na S&P500 ma strefy oporu na 1260 i 1290. Wsparcia w okolicach 1209-1230

WIG20 ma do przejścia strefę oporu 2407-2433, a potem jeszcze do zdobycia szczyt z sierpnia 2452. Wsparcie działa w rejonie 2314-2325. Dla kontraktów strefa oporu to 2421-2426 i zaraz potem 2450. Wsparcie na 2326-2336.

Dziś kolejny dzień oczekiwania na odejście Berlusconiego. We włoskim parlamencie będxzie głosowanie absolutorium dla rządu za poprzdni rok, co będzie okazją do sprawdzenia prawdziwego poparcia politycznego. Oczywiście pilnie będą obserwowane włoskie obligacje, których rentowność wczoraj sięgała już prawie 6,7%.

Grecy od dwóch dni mówią, że za chwilę będzie nowy premier, ale ciągle go nie ma. Jeśli czegoś nie ustalą w ciągu kilku godzin, rynek znów może zacząć denerwować się Grecją.

Societe Generale zanotował w trzecim kwartale 333 mln EUR straty związanej z greckimi obligacjami, ale mimo to generalnie zanotował 622 mln EUR zysku netto. SocGen ma jeszcze greckie obligacje za 575 mln EUR, włoskich ma za 1,57 mld EUR, a wartość posiadanych przez bank obligacji wszystkich krajów PIIGS to 3,4 mld EUR. Bank zapowiedział, że nie wypłaci dywidendy.

W kalendarium dziś liczy się tylko Wielka Brytania i dane o produkcji, które ukażą się o 10:30. Ale tak naprawde to będzie kolejny dzień Berlusconiego.

Włochy w drodze na finansowy Sybir



Włochy dziś zrobiły spory krok w kierunku bankructwa. Tak jak wczoraj przypuszczałem, rośnie presja na Berlusconiego, a najlepszym instrumentem tej presji jest rentowność włoskich obligacji. Doszła ona dziś do 6,68%, a Internet zapełnił się wykresami pokazującymi, co działo się z obligacjami Grecji, Irlandii i Portugalii po przekroczeniu magicznej bariery 6%


Otóż te obligacje po przejściu 6% już nigdy nie wróciły poniżej 6%. Po przekroczeniu 6,5% czas dojścia do 7% wynosił średnio zaledwie 15dni  Wyjście ponad 6% do tej pory zawsze oznaczało eksplozję


Niedługo później obligacje Grecji, Irlandii i Portugalii przekraczały 10% co powodowało odcięcie państwa od rynków finansowych i konieczność upokarzania się przed surowymi Troikami z MFW ECB i Komisji Europejskiej. Wiele wskazuje na to, że Włosi właśnie wyruszyli w długą drogę na finansowy Sybir, z którego jeszcze nikt żywy nie powrócił. Oby oni złamali tę regułę. Faktem jest, że w Irlandii, Grecji i Portugalii nie było tematu odsuwania od władzy politycznego lidera i nie było rynkowych nadziei z tym związanych. Być może po rezygnacji Berlusconiego rynek szybko zapomni o tych 6 procentach. Ale jeśli Włochom się to nie uda, to Unia nie będzie miała pieniędzy na to aby ich ratować. A Włochy do końca tego roku muszą wykupić, albo zrolować  35 mld EUR długu. W całym 2012 to 290 mld EUR.

Tymczasem fundusz ratunkowy EFSF sam ledwo daje sobie radę na rynkach. Dziś z ogromnym trudem udało mu się uplasować nową emisję obligację, ale na warunkach zdecydowanie mniej korzystnych niż kilka miesięcy temu. Spread między rentownością EFSF a rentownością obligacji niemieckich jeszcze w czerwcu wynosił 51 punktów bazowych. Dziś to już 177 punktów. Obligacje Włoch tanieją, obligacje EFSF też tanieją. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka miesięcy trzeba będzie szukać kogoś, kto uratuje fundusz ratunkowy…

Pozostają trzy opcje. Jedna to pomoc z MFW, która jednak nie jest bezwarunkowa. Warunek brzmi : zróbcie najpierw porządek, potem dostaniecie pomoc, nie na odwrót. Czyli moim zdaniem jest to opcja nieosiągalna, bo UE nie jest i nigdy nie będzie w stanie się uporządkować.

Opcja kolejna to spacyfikowanie kryzysu przez Europejski Bank Centralny poprzez zasypanie wszelkich możliwych dziur finansowych przez nieograniczony dodruk euro. To rozwiązanie, które cicho podpowiadają i głośno sugerują i Amerykanie i Chińczycy i całe zastępy ekonomistów z noblistami włącznie i całe południe Europy i Nicolas Sarkozy. Blokują to Niemcy i sam Europejski Bank Centralny. Każdy student ekonomii wie, że bank centralny nie powinien drukować pieniędzy, bo to się źle kończy ( w teorii hiperinflacją ). Ale z drugiej strony pieniądze drukują i Amerykanie i Japończycy i Brytyjczycy, robią to od wielu miesięcy i jakoś żyją i nie widać u nich ani śladu problemu z jakąkolwiek inflacją. Może faktycznie czasy są wyjątkowe i niepowtarzalne i warto przestać być ortodoksyjnym finansowym konserwatystą. Ale na razie Niemcy to blokują, więc ta opcja jest nieosiągalna.

Opcja trzecia też jest blokowana przez Niemców. To pomysł, aby wykorzystać złoto. Na przykład niemieckie rezerwy złota. Można tego użyć jako zabezpieczenia dla wszystkich, którzy mogliby pożyczyć Unii pieniądze, ale teraz tego nie robią. Gdyby dostali gwarancję w złocie pewnie byliby bardziej chętni. Niemcy oczywiście ani myślą poświęcać swoje rezerwy w złocie dla dobra euro. Trenują natomiast błyskotliwe riposty i dziś dało się słyszeć uprzejme porady, że przecież Włosi mogą sprzedać swoje własne rezerwy złota i w ten sposób zdobędą pieniądze na spłatę długów. Jednak Włochom ten pomysł się nie podoba.

W ostatnich dniach Grecy  musieli stawić czoła bezlitosnej rzeczywistości i pogodzić się z tym, że zagraniczni politycy dyktują im kto ma być ich premierem. Bolesny proces godzenia się ze smutną rzeczywistością przechodzą właśnie Włosi. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce równie bolesny proces będą musieli przejść Niemcy. Nikt im nie odwoła Angeli Merkel oczywiście, ale będzie musiało do nich dotrzeć, że jeśli strefa euro ma przetrwać, to będą musieli coś poświęcić i będzie ich to kosztowało. Na inne rozwiązania jest już chyba za późno.Jeśli to do nich nie dotrze, to strefa euro po prostu nie przetrwa.