z powodów dośc oczywistych, akurat dzisiaj, tknęła mnie ciekawość i postanowiłem znaleźć odpowiedź na pytanie " ile pieniędzy w WOŚP idzie na "samo dobro" a ile na oprawę tego fenomenu ? Czyli jak dam dzieciakowi z serduszkami stówkę do puszki, to ile z tej stówki będzie na pompy insulinowe, defibrylatory itd, a ile na czynsz w biurze, łącza satelitarne przy produkcji telewizyjnej itd. Odpaliłem ostatnie dostępne
sprawozdanie roczne WOŚP i podliczyłem :
- przychody to 41,817 mln PLN ( tylko 33,7 mln z orkiestry, reszta z innych źródeł )
Kosztów nie związanych z "samym dobrem" jest kilka i wiąża się głównie z działalnością promocyjną :
- koszt akcji "1% podatku" to 0,294 mln zł
- koszt organizacji finału zbiórki Orkiestry to 1,717 mln zł
- koszt organizacji Przystanku Woodstock to 1,933 mln zł
- koszt finansowy - strata na wykupionych jednostkach uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych to 1,612 mln zł
Razem koszty funkcjonowania tej maszyny to 5,556 mln zł. Czyli inaczej mówiąc 13,29% przychodów.
Czyli dając stówkę do skarbonki daję 86,71 zł na rewelacyjną akcję zaopatrywania polskiej służby zdrowia w potrzebny sprzęt medyczny. Jednocześnie też J.Owsiak z mojej stówki zabiera sobie 4,11 zł na organizację finału ze światełkiem do nieba i setką wejść do telewizji. Dodatkowo pobiera 4,62 zł na organizację festiwalu rockowego Woodstock.
Myslę że warto to wiedzieć. Większość na pewno uzna, że warto poświęcić tych 8,73 zł po to aby móc dać 86,71 zł na sprzęt medyczny. Ale żeby mogła tak uznać, najpierw powinna być o tym poinformowana.
Większość, która wspiera WOŚP powinna też wiedzieć, że ich pieniądze są inwestowane na giełdzie za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. To już moim zdaniem jest problem. W sprawozdaniu wyraźnie jest napisane, że fundacja WOŚP w 2008 straciła w funduszach inwestycyjnych 1,6 mln zł. Czyli jak daję stówkę do skarbonki, to potem 3,85 zł z tego przepada na rynku kapitałowym. Rozumiem, że w dużych fundacjach istnieje problem zarządzania gotówką, nie wydaje się wszystkiego naraz, w związku z czym trzeba coś robić z pieniędzmi, które wyda się później. Ale nie sądze, żeby pomysł, aby wsadzić je do funduszu akcji, albo zrównoważonego ( bo na obligacyjnym tyle by chyba nie stracili ) był pomysłem najlepszym. Wolne środki trzyma się albo na lokatach, albo ewentualnie w obligacjach rządowych. Fundacja nonprofit chyba raczej powinna wystrzegac się ryzyka związanego z inwestowaniem w akcje. A jeśli chce zaryzykować, powinna o tym poinformować tych, od których ma pieniądze. Czyli większość dającą stówkę na samo dobro. Jakoś sobie nie przypominam żadnej informacji ze stony WOŚP o tym, że lokują pieniądze w funduszach inwestycyjnych.
I jeszcze jedna rzecz.
WoŚP jest najlepiej kojarzącą się marką w Polsce. Jedną z najbardziej znienawidzonych marek w kraju jest NFZ. WOŚP szybko i sprawnie zbiera dużo pieniędzy na potrzebne rzeczy, czego nie robi NFZ, bo to marnotrawiąca środki biurokracja, przez którą chorzy głównie cierpią. Takie mniej więcej jest postrzeganie rzeczywistości przez ogół.
Fundacja WOŚP na cele niezwiązane bezpośrednio z ochroną zdrowia wydała w 2008 13,29% swoich przychodów.
NFZ na cele niezwiązane bezpośrednio z ochroną zdrowia
wydał w 2009 1,5% swoich przychodów. Jeśli to miara efektywności działania, to znienawidzony NFZ jest prawie 9 razy bardziej efektywny od uwielbianego WOŚP. Oczywiście NFZ nie musi prowadzić kosztownych akcji promocyjnych, bo jest państwowym monopolem, który dostaje pieniądze ze składek. Ale z drugiej strony w WOŚP pracują głównie wolontariusze, którym nie trzeba płacić. Więc różnica blisko dziewięciokrotna chyba jednak mogłaby być mniejsza. Nie wiem czy finał orkiestry musi kosztować 1,7 mln zł, a festiwal Woodstock prawie 2 mln. Może nie musi. Wiem na pewno, że 1,6 mln zł straty w funduszach jest do uniknięcia.