UE aby przetrwać potrzebuje nowego ustroju politycznego


Europa jest w miejscu, w którym dalej przebywać się dłużej nie da. Mówi o tym i Sarkozy i Barroso i Merkel i Tusk i Trichet i mają rację. Scenariusze są dwa – albo pękniecie strefy euro i w efekcie jej rozpad, co prowadzi do dezintegracji europejskiej (a niektórzy w oddali widzą też nieuchronnie wojnę), albo wprowadzenie obok unii monetarnej także unii fiskalnej, oraz docelowo federalizacja Europy. Czyli albo koniec Europy, albo Stany Zjednoczone Europy.

Moim zdaniem większe szanse ma scenariusz pierwszy, destrukcyjny, ponieważ on może „zrobić się sam”. Faktyczne bankructwo Grecji może wydarzyć się jeszcze w tym roku, a po nim z pewnością rozpocznie się otwarta dyskusja o wychodzeniu/wyrzucaniu ze strefy Euro. Efekt dyskusji jest trudny do przewidzenia.

Aby tego uniknąć i doprowadzić do federalizacji Europy politycy musieliby wykonać cały szereg trudnych i odważnych kroków ( trudne, ale możliwe ), a do tego kroki te musiałyby zaakceptować europejskie społeczeństwa ( obecnie moim zdaniem niemożliwe ). Dlatego aby przekonać narody i ratować Europę zjednoczoną politycy powinni jak najszybciej zdobyć się nie tylko na wspólną politykę fiskalną i unijnego ministra finansów, ale na znacznie więcej. Unijny minister finansów niczego nie zmieni w umysłach Europejczyków. Aby to osiągnąć konieczna jest całkowita reforma polityczna Unii. Konieczne jest zbudowanie europejskiej sceny politycznej, której dziś nie ma.

Jeśli Europa ma być federacją ze wspólnym rządem, to koniecznie musi mieć też nie tylko wspólny parlament, ale też wspólne partie polityczne. Musi powstać ogólnounijny rynek polityczny. Nie da się zfederalizować Europy z CDU, Fideszem, PiS i greckimi komunistami. Nie da się tego zrobic z dwudziestoma kilkoma partiami lewicowymi i dwudziestoma kilkoma prawicowymi. Jeśli europejskie centrum decyzyjne ma być jedno, to musi być ono poddawane bezpośredniemu wpływowi politycznemu odpowiednio silnych partii konkurujących ze sobą na szczeblu europejskim, a nie lokalnym. To co jest obecnie absolutnie nie wystarczy. Dziś mamy Komisję Europejską, ale czy ktoś wie, kto jest szefem opozycji w Europie ? Kto ma alternatywne dla rządu Barroso pomysły i jakie to pomysły ? W Parlamencie Europejskim obecnie nie istnieje żadna realna polityczna konkurencja. W dodatku w Polsce nikt nie wie do jakiej europejskiej partii należą europarlamentarzyści PO, PiS, czy SLD, bo wszyscy wiedzą, że oni są właśnie z PO, PiS i SLD. To jest ich tożsamość i punkt odniesienia. Aby ocalić wspólną Europę, właśnie to politycy muszą zniszczyć. Ludzie muszą identyfikować partie liberalne, socjalistyczne, chadeckie i jakiekolwiek inne na poziomie europejskim. Te same partie, te same loga i szyldy w każdym państwie z międzynarodowymi kierownictwami i międzynarodowymi programami politycznymi, z międzynarodowym przekazem i narracją.

Do tego moim zdaniem powinno zmienić się system instytucji politycznych w Europie. Koniecznie wybory bezpośrednie prezydenta Unii, żeby nikt nigdzie nie musiał się zastanawiać kto i dlaczego wyciągnął z kapelusza jakiegoś van Rompuya. Ogólnoeuropejska kampania prezydencka kilku kandydatów zrobiłaby więcej dla integracji i budowy tożsamości europejskiej niż czteroletnia praca wszystkich komisarzy z Komisji Europejskiej razem wziętych. Do tego druga izba parlamentu, do której najlepiej aby był wybierany tylko jeden przedstawiciel z danego kraju, czyli złożony obecnie z 27 reprezentantów. Wybieranych oczywiście także w wyborach powszechnych w każdym kraju na podstawie wszędzie tej samej ordynacji ( najlepiej większościowej ). Przy okazji zmniejszenie liczby euro parlamentarzystów w obecnej izbie parlamentu też na pewno by nie zaszkodziło.

Dopiero wtedy, z powszechnym wyborem najwyższych władz UE i z ogólnounijną sceną polityczną można będzie osiągnąć wystarczające ( chociaż na pewno nie pełne ) poparcie społeczeństw europejskich do idei Europy federalnej. Wtedy dopiero taki projekt uzyska odpowiednio solidną legitymizację, która będzie wynikać z systemu w pełni demokratycznego. W obecnym systemie politycznym jest to absolutnie nie do zrobienia, bo jest on demokratyczny tylko do połowy. Dlatego w obecnym systemie tak poważna zmiana, jak federalizacja skończy się płonącymi ulicami w europejskich stolicach. Aby przeorganizować Europę politycy musieliby zacząć od przeorganizowania swojego własnego najbliższego otoczenia. Przygotować zupełnie nowy traktat europejski. 

Oczywiście w to nie wierzę. Moim zdaniem z dzisiejszymi liderami politycznymi w Europie to niemożliwe, dlatego niestety na razie ciągle obstawiam rozpad strefy euro i dezintegrację Europy.

7 września 2011

Kontrakt na S&P500 o 17:30 był na poziomie 1151,15. Teraz ma 1171,65, co oznacza wzrost o 1,78%. kontrakty europejskie na plusach ( od 0,45% do 0,65% ). W ciągu ostatnich minut te plusy delikatnie topnieją.

Wsparcie dla WIG20 jest dziś na poziomie 2291,6, a dla kontrakt WIG20 na 2270. Początek sesji powinien być powyżej tych poziomów.

Wydarzenie dnia, to werdykt niemieckie trybunału konstytucyjnego w Karlsruhe, który poznamy o 10:00. Jeśli okaże się, że zagraniczna pomoc finansowa, w której uczestniczą Niemcy jest niezgodna z ich konstytucją oraz z unijnymi traktatami, to będzie ciekawie. Ale większość zakłada, że trybunał potwierdzi jej legalność, co z kolei może podtrzymać na rynkach wzrosty.

Mniej więcej o tej samej porze, bo o 10:00 w niemieckim parlamencie w Berlinie w debacie budżetowej ma przemawiać Angela Merkel.

Włosi i Grecy pracują nad swoimi planami oszczędnościowymi, tak żeby rynek był zadowolony. w każdej chwili może stamtąd napłynąc coś, co ruszy rynkiem.

EUR/USD spadł wczoraj wieczorem poniżej 1,40, ale szybko wrócił i można uznać, że 1,40 na razie się broni. Teraz EUR/USD rośnie co dla giełd jest dobrym sygnałem.

Bartack Obama podobno jutro ogłosi, że przeznacza na rozkręcenie gospodarki 300 mld USD

Dziś w Europie są dane o produkcji przemysłowej w lipcu ( 10:30 - W.Brytania, 12:00 - Niemcy ), o 13:00 będą dane o wnioskach o kredyt hipoteczny w USA, w Szwecji i Kanadzie banki centralne będa decydować o stopach procentowych ( Szwecja o 9:30, Kanada o 15:00 )

Wzrost PKB w Australii okazał się lepszy od oczekiwań. Było 1,2% kwartał do kwartału ( to lepiej niż w Polsce, u nas było 1,1% kdk ), oczekiwano wzrostu o 0,9%.
Wg raportu Analiz Online Polacy wycofali w sierpniu z TFI ponad 2,5 mld PLN, co oznacza największy odpływ pieniędzy z TFI od października 2010.

TPSA chce wydać 800m PLN na skup akcji własnych z rynku. 13 października ma to uchwalić NWZA.  
Sygnity dostanie 80m PLN za dostawę  i wdrożenie sprzętu do Inspektoratu Uzbrojenia (!!!) ( czadowy Inspektorat )
Ferrum rozpoczyna skup akcji własnych. Chcą skupić do 20% kapitału. 

ING OFE przekroczył poziom 10% w kapitale spółki AB
Petrolinvest wyprodukował kolejny fantastyczny komunikat z takimi sformułowaniami  jak : aparat rdzeniowy, w świetle ultrafioletowym świecenie, właściwości zbiornikowe, ucieczki płuczek, istnienie szczelinowatości. O pieniądzach ani słowa.  

Niemieccy politycy odkrywają o co chodzi :)

Będzie rosnąć, albo spadać

S&P 500. Będzie rosnąć. Kurs odbił się idealnie od linii wsparcia i może wracać pod 1250



EUR/USD. Będzie spadać. Kurs własnie przebił się w dół przez ponadroczną linię trendu wzrostowego.


WIG20. Będzie rosło. Wczoraj wyglądało to na sytuację ekstremalnie trudną, ale jednak wsparcie wytrzymało i nadal obowiązuje

WIG. Będzie spadać. Dziś już widać wyraźniej, że wsparcie nie wytrzymało, a jego przebicie zapowiada dalsze spadki.


Oczywiście to możliwe, że w USA będą wzrosty, a w Europie spadki, natomiast na GPW spółki z WIG20 będą drożeć, a pozostałe tanieć. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że któreś z tych sygnałów są błędne. Które ? Możliwe, ze rozstrzygnie to jutro niemiecki trybunał konstytucyjny wypowiadając się o legalności niemieckiej pomocy dla Grecji ( albo braku tej legalności )

Szwajcarzy w desperacji

Jest bardzo duża szansa na to, że przez pewien czas nie będziemy widzieć franka szwajcarskiego w okolicach 4 PLN, czy nawet 3,80 PLN. Szwajcarski bank centralny postanowił zainterweniować i zrobił to tym razem naprawdę z przytupem:

SNB oznajmia wszystkim na rynku, że będzie robił wszystko, żeby kurs EUR/CHF był powyżej 1,20. Dodatkowo zaznaczył, ze jest zdeterminowany i że koszty nie grają roli. Będą sprzedawać franki i kupować obce waluty na taką skale jaka będzie potrzebna ( unlimited quantities ). Spekulanci walutowi wbrew rozpowszechnionej opinii są bardzo ugodowi, im wszystko jedno w którą stronę zarabiają. Do tej pory grali na umocnienie franka, ale nie ma żadnego problemu w tym, żeby zmienić stronę i zagrać na osłabienie franka. Zmiana stron na rynku walutowym wygląda imponująco. Zarówno w przypadku EUR/CHF:



Jak i w przypadku CHF/PLN, który przy okazji, rykoszetem, potaniał o 30 groszy w kilka minut



Bardzo możliwe, że kroplą, która przelała czarę goryczy w Zurichu był dzisiejszy poranny raport o inflacji w Szwajcarii, który pokazał, że wynosi ona już tylko 0,2% rok do roku. Szwajcaria stoi w obliczu realnego zagrożenia deflacją, która łatwo wpędza gospodarki w długotrwałą stagnację gospodarczą. Silna waluta tylko sprzyja takiemu rozwojowi sytuacji, bo hamuje eksport na którym opiera się szwajcarska gospodarka ( Japonia jest doskonałym przykładem 20letniej stagnacji powiązanej z deflacją i silną walutą w kraju opartym na eksporcie ). Skoro nie da się zaordynować odgórnie pewnej ożywczej dawki inflacji, to trzeba coś zrobić z walutą. Na razie zadziałało. Nie wiem tylko na jak długo, bo przecież siła CHF nie wynika w pierwszej kolejności z wewnętrznych problemów Szwajcarii, tylko z rynkowego strachu przed problemami w Europie i USA. Pęd do franka wygasnie więc naturalnie dopiero wtedy, kiedy zniknie strach związany z bankructwami w Europie i zadłużeniem USA. Ale tych spraw szwajcarski bank centralny nie jest w stanie rozwiązać. Ustanawiając widoczną barierę na 1,20 robią po prostu co mogą. Będzie ich to sporo kosztować, ale może wytrzymają.

6 września 2011

Kontrakt  na S&P500 miał wczoraj o 17:30 wartość 1145,45, teraz ma 1138,45 co oznacza spadek o 0,61%. Kontrakty europejskie na minusach od -0,07% do -0,71%.
WIG20 i kontrakt na WIG20 są bardzo blisko wsparć ( 2281 dla WIG20 i 2260 dla kontraktu ). De facto WIG20 aby pozostać ponad wsparciem powinien rozpocząć sesję od wzrostu o co najmniej 0,2%

Bardzo wyraźnie osłabia się euro. Poziomy 1,40 dla EURUSD i 1,10 dla EURCHF są bardzo blisko. Rekordowo drogie jest natomiast złoto - kontrakt październikowy 1920 USD, na rynku spot 1913 USD

Bardzo istotne będzie dziś to, co będzie się dziać z rentownością obligacji włoskich. Wczoraj wzrosła powyżej poziomu 5,50%.  Możliwe, że dalej będzie rozgrywana pogłoska o rychłej obniżce ratingu dla Włoch.

Grecja sprzedaje półroczne bony skarbowe za 1 mld EUR.

Dziś wracają Amerykanie ze swoimi pozwami wobec banków itd. Obama zapowiedział, że chce pobudzać gospodarkę budując drogi i mosty, czyli przez rządowe inwestycje. Szczegóły w czwartek. ( a jutro swój plan na nowe miejsca pracy w USA przedstawi Mitt Romney, obecnie drugi w rankingach prezydenckich republikanów )

Ministrowie finansów Niemiec, Holandii i Finlandii będą rozmawiać o zadłużeniu Grecji ( czyli Niemiec będzie wybijał Finowi z głowy pomysł brania od Grecji zastawu, obecność Holendra jest bardziej zagadkowa )

W kalendarium są lipcowe zamówienia fabryczne z Niemiec ( o 12:00) i indeks aktywność ISM dla sektora usług w USA ( o 16:00 ). Obydwa raczej średnio istotne.  

8godzinny strajk generalny we Włoszech, w Hiszpanii demonstracja antyrządowa

We Francji nadzwyczajne posiedzenie parlamentu w sprawie korekty budżetu’2011, we Włoszech posiedzenie Senatu zatwierdzające plan oszczędności, w Hiszpanii plan oszczędnościowy w Senacie będzie w środę. W Niemczech Bundestag rozpoczyna debatę o budźżecie na 2012.

NG2 ( CCC) rozdaje 1,50 PLN dywidendy na akcję. Wypłata 27 września

Magellan ma list intencyjny z międzynarodową instytucją finansową w sprawie wspólnego finansowania podmiotów z rynku medycznego, list intencyjny jest ważny do 31 października. Ponadto Magellan właśnie wyemitował obligacje za 30m PLN na działalność bieżącą.

UBS ostrzega, że rozpad strefy euro może oznaczać wojnę domową ( trochę tego nie rozumiem, bo domowa jest w ramach jednego państwa, a Europa nie jest jednym państwem. Ale może to takie ujęcie życzeniowe, że miała być, nie wyszło, no to chociaż wojna jest domowa )

Coraz trudniej bronić się przed spadkiem

To, czy giełda znów runie jak na początku sierpnia, czy nie zależy moim zdaniem przede wszystkim od tego, czy pęknie linia wsparcia poprowadzona przez dwa dołki sierpniowe. Niestety jest to linia rosnąca, czyli codziennie jest wyżej. Zarówno w przypadku indeksu WIG20, jak i kontraktu na indeks rośnie mniej więcej o 9 punktów dziennie.



Sytuacja jest bardzo trudna, bo WIG20 już dziś dotknął tej linii ( dziś był to poziom 2272, dołek WIG20 dziś to 2272 ), a kontrakt na WIG20 zbliżył się do niej na odległość 11 punktów ( linia na 2251, kontrakt na 2262 ).

Jutro będzie trudniej, bo linie wsparcia będą o 9 pkt wyżej. To oznacza, że aby ich nie przebić WIG20 będzie musiał wzrosnąć od dzisiejszego zamknięcia (2276) co najmniej o 5 punktów na otwarciu, bo wsparcie będzie już na 2281. Dla kontraktu wsparcie znajdzie się na 2260, co oznacza, że będzie tylko 2 punkty poniżej dzisiejszego zamknięcia.

Jutro będziemy mieć nerwowy początek sesji 

Obrona Włoch wyraźnie słabnie


Europejski Bank Centralny znów pomógł. W poprzednim tygodniu skupił z rynku obligacje warte 13,305 mld EUR. ECB wznowił akcje skupu obligacji z rynku na początku sierpnia, kiedy istniała realna groźba krachu na obligacjach włoskich i hiszpańskich. Interwencja pomogła. Ale jej moc właśnie się kończy.

Przypomnę, że jeśli rentowność obligacji włoskich przekroczy 6% i zostanie tam na dłużej, to Włosi nie będą w stanie emitować nowych obligacji ( bo ze wzrostem PKB na poziomie 1% nie zarobią na roczne odsetki 6% ), a muszą je emitować, żeby mieć kasy na wykup starych. Tylko we wrześniu muszą wykupić obligacje za 43,7 mld EUR, a w październiku za kolejne 15,675 mld PLN. Sprawa podtrzymania rentowności włoskich obligacji poniżej 6%, najlepiej w okolicach 5% jest więc kluczowa dla wypłacalności i wiarygodności trzeciej największej gospodarki strefy euro. Czyli jest kluczowa dla strefy euro generalnie. Dlatego ECB sztucznie podtrzymuje ceny tych obligacji kupując je na rynku. Robi to już cztery tygodnie. W nadziei na to, że Włosi w między czasie uchwalą drastyczne oszczędności, a unijni politycy zatwierdzą szczodry plan podtrzymywania kulejących unijnych gospodarek z pieniędzy budżetowych ( a nie z banku centralnego, który służy do innych celów )

Przez te 4 tygodnie ani jedno, ani drugie nie nastąpiło. Tymczasem skuteczność interwencji ECB gwałtownie maleje.


Efekt w pierwszym tygodniu był piorunujący - spadek rentowności o 110 punktów bazowych. Dokładnie o to chodziło. W drugim tygodniu pomimo wydania 14 mld EUR uzyskano tylko utrzymanie rentowności mniej więcej na niezmienionym poziomie. W trzecim tygodniu rentowność już znów rośnie, ale można to tłumaczyć tym, że tym razem ECB wydał tylko 6,65 mld EUR. Ale w ubiegłym tygodniu wydatek rośnie do 13,3 mld EUR, a efektu nie ma. Rentowność rośnie nawet szybciej do 5,27% !
Kiedy dziś rynek dowiaduje się o tym, że czar ECB przestaje działać rozpoczyna się kolejna odsłona ucieczki od obligacji Włoch. Rentowność w kilka godzin rośnie do 5,58%.


ECB na obronę Włoch i Hiszpanii wydał w miesiąc ponad 56 mld EUR. Za chwilę może się okazać, że tylko po to, abyśmy mogli przeżyć upadek Włoch nie w sierpniu, tylko we wrześniu.Jest 5,58%, powyżej 6% jest katastrofa. Dodatkowo Włosi dziś przyznali, że wzrost gospodarczy będzie wolniejszy niż prognozowane 1,1% w tym i 1,3% w przyszłym roku, a żeby było śmieszniej na jutro związkowcy zaplanowali ośmiogodzinny strajk generalny.

5 września 2011

Kontrakt na S&P500 w piątek o 17:30 miał wartość 1182,45. Teraz ma 1161,45, co oznacza spadek o 1,78%. Kontrakty na europejskie indeksy są na wyraźnych minusach ( od -0,77% do -0,88% )

W piątek giełda w USA dośc mocno spadła, głównie przez groźną perspektywę procesów, które grożą amerykańskim bankom. Chodzi o 196 mld USD. 

W tym tygodniu będą się liczyć przede wszystkim: niemiecki Trybunał Konstytucyjny w środę  i Barack Obama w czwartek 

W USA dziś nie ma sesji, jest święto( Labor Day ). W Europie będą wskaźniki PMI aktywności w sektorze usług – Francja o 9:48, Niemcy 9:53, Euroland 9:58, Wielka Brytania 10:28.Do tego wskaźnik nastrojów inwestorów Sentix o 10:30.

A poza tym w Europie:

Grecja powraca z wielkim hukiem. Pojawiają się artykułuy, w których ludzie z IMF mówią, ze Grecja do marca będzie mieć „hard default”

Angela Merkel przegrywa wybory lokalne w Meklemburgii ( a za 2 tygodnie wybory w Berlinie ) 

Agencja S&P nada euro obligacjom rating najsłabszego państwa strefy euro, czyli rating śmieciowy

A w Azji Chiny chyba zaczynają mieć problemy z długiem 

Na GPW:
LPP rozdaje dziś dywidendę po sesji. 76,86 PLN na akcję. Wypłata 6 września, stopa dywidendy 3,83%.

Rank Progress sprzedaje Galerię Piastów w Legnicy za 68,5m EUR. Umowa przyrzeczona ma zostać zawarta do 30 października, kupującym jest Bolsa Global Quimera.

NG2 (CCC) ma za soba kolejny słaby miesiąc. Przychody ze sprzedaży w sierpniu spadły o 9,6% rdr, w tym te ze sprzedaży detalicznej spadły o 5,5% ( w lipcu był wzrost tylko o 0,8%,w  czerwcu spadek o 4,3% ) 

Zadłużenie w WIG20

Kiedy rynek boi się recesji i problemów w bankach przestaje przykładać największą wagę do bieżących i oczekiwanych wyników spółek, a na pierwszy plan wychodzi ich zadłużenie. Bessy na giełdach najlepiej przechodzą spółki zupełnie bez długów, te z dużym zadłużeniem ciężko tracą na wartości ponadprzeciętnie.

Oto zestawienie spółek z WIG20 ( plus JSW, które za chwile do WIG20 wejdzie ) po półroczu. Dług netto to suma zobowiązań finansowych, leasingowych i instrumentów pochodnych minus gotówka. EBITDA to zysk operacyjny plus amortyzacja  ( bo to koszt tylko na papierze, niegotówkowy ). Dla uproszczenia do wyliczenia wskaźnika wziąłem zysk EBITDA za pierwsze półrocze i pomnożyłem go przez 2. Dlatego te wyniki mogą różnić się od tego co spółki podają oficjalnie ( podając EBITDA za cztery ostatnie kwartały, a więc także za III i IV kwartał 2010, który już dawno za nami ). Z prawej strony wskaźnik, który pokazuje w jakim stopniu bieżący dług spółki jest pokryty wpływami gotówkowymi z działalności operacyjnej ( czyli czy spółka generuje wystarczająco dużo gotówki, aby móc obsługiwać zadłużenie z bieżących wpływów ). Tutaj podobnie jak w przypadku EBITDA wziąłem przepływy za pierwsze półrocze i pomnożyłem je przez 2. W zestawieniu nie ma banków, bo w bankach dług to zupełnie coś innego, więc te wskaźniki akurat dla banków byłyby kompletnie bez sensu.


Z jednej strony trzy kopalnie ( JSW, KGHM, Bogdanka ) zupełnie bez długu, oraz dwie firmy energetyczne ( Tauron i PGE ) - jedna bez długu, druga z długiem znikomym. Z drugiej strony Lotos i PBG, które mają duży dług i zupełnie w pierwszym półroczu nie generowały gotówki. TVN treż ma duży dług, ale tu chociaż z generowaniem gotówki jest lepiej. No i GTC, które zadłużone jest najbardziej, a gotówki byłoby w sam raz na obsługę długu, gdyby był oprocentowany na 3,62%. A jest zapewne troche wyżej.

No ale akurat GTC to developer, który wystarczy, że sprzeda jeden większy biurowiec i będą pieniądze na obsługę zadłużenia. Czyli każda spółka ma swoją specyfikę. Żadna tabelka nie jest uniwersalna wystarczająco. Ale orientacyjnie spojrzeć na nią można.

Reformy w krajach PIIGS mogą pogłębić nonsens strefy euro


Skoro główny plus przebywania w strefie euro, to niski koszt pieniądza, to po co w niej być, skoro w wyniku reform zlikwiduje się deficyt budżetowy ?

Wszystko w życiu ma plusy i minusy. Przebywanie w strefie euro też. Z grubsza rzecz ujmując główne korzyści to:
- oszczędności i wygoda z powodu jednej waluty ( firmy oszczędzają na kosztach transakcyjnych, turyści mają wygodniej podróżując po Europie )
- niższe stopy procentowe ( np. obecnie w ECB 1,5%, w NBP 4,5% ) czyli niższy koszt finansowania deficytów budżetowych

Główne wady to:
- ryzyko niedopasowania stopy procentowej ustalanej z Frankfurtu do realiów gospodarczych danego państwa ( Frankfurt podnosi stopy, bo w skali całej strefy to uzasadnione, ale akurat w skali jednego państwa bardziej by się przydała obniżka, a podwyżka wręcz jest tam szkodliwa )
- brak własnej waluty, która w czasie kryzysu mogłaby się osłabić pomagając eksporterom i przez to całej gospodarce

Obydwie wady są obecne w rzeczywistości gospodarczej państw PIIGS cały czas.  Jeśli zaś chodzi o zalety, to ta pierwsza jest moim zdaniem mocno przesadzona ( nie działa w przypadku turystyki pozaeuropejskiej, oraz handlu z Azją, Rosją, USA, Wielką Brytanią, Szwajcarią, Afryką, Ameryką Południową, Australią ) zaś ta dotycząca stóp procentowych może za chwile stać się zupełnie nieaktualna i to wręcz od strony systemowej.

Pomijam to, że ta korzyść od dawna jest fikcyjna, bo Grecja gdyby teraz wypuściła na rynek nowe obligacje, to musiałaby za nie płacić znacznie większe odsetki niż Polska ( czyli stopy procentowe w strefie euro nie są niższe niż poza strefą ) i znacznie większe niż Niemcy, czy Francja ( czyli stopy procentowe w państwach strefy euro są bardzo różne, więc nie ma czegoś takiego jak jedna rynkowa stopa procentowa, nawet w zaokrągleniu )

Znacznie ciekawsze jest to, że państwa PIIGS są obecnie zmuszane ( głównie przez Niemcy, ale też przez ECB ) do drastycznych reform, które mają zlikwidować ich deficyty budżetowe. W niektórych państwach ( Włochy, Hiszpania, Francja ) mówi się o zapisach konstytucyjnych zakazujących deficytu. Niemcy wspominają o wprowadzeniu takiego zakazu w konstytucjach wszystkich krajów strefy euro.

Ja oczywiście nie wierzę w te zapowiedzi i plany, ale gdybym zaczął traktować to serio, to przecież trwała, konstytucyjna likwidacja deficytów powoduje likwidację zapotrzebowania na pożyczone pieniądze. A skoro nie musimy już nigdy więcej pożyczać od nikogo pieniędzy, bo wszystko nam się w państwie samofinansuje, to co nas obchodzi jaka jest stopa procentowa i to gdzie jest niższa a gdzie wyższa ? Znika więc ostatnia korzyść ze strefy euro. Wady natomiast pozostają.

Wychodzi mi na to, że przebywanie w strefie euro zreformowanych państw PIIGS bez deficytów będzie jeszcze bardziej bez sensu niż przebywanie ich w tej strefie obecnie.( wniosek jest groźny, bo pokazuje nieznośną absurdalność czasów , w jakich żyjemy, jeśli więc ktoś mi go przekonywująco obali, to będe wdzięczny :) )

2 września 2011

Idą spadki. Kontrakt na S&P500 wczoraj o 17:30 był na poziomie 1219,45, teraz jest na poziomie 1197,95, czyli o 1,76% niżej. Kontrakty na europejskie indeksy na minusach od -0,1% do -0,3%.

Indeksy S&P500 i WIG20 powróciły wczoraj poniżej poziomu szczytów z połowy sierpnia. Pozytywne sygnały sprzed paru dni, które pokazały się po tym jak indeksy wybiły się ponad te szczyty są pod bardzo dużym znakiem zapytania.  WIG20 w trakcie sesji zszedł poniżej 2407, na koniec sesji był na poziomie 2414, czyli niewiele wyżej. S&P500 spadł w trakcie sesji poniżej 1208 i skończył na 1204, czyli 4 pkt poniżej szczytu z 17 sierpnia, co wygląda bardzo niesympatycznie.

FED wczoraj o 19:30 przyczepił się do Goldman Sachs w sprawie domów odbieranych w 2009 kredytobiorcom, którzy nie spłacali kredytów. Zdarzały się pomyłki, teraz jest dochodzenie i FED nie ukrywa, że będzie kara.  

Jeszcze więcej problemów dla amerykańskich banków. Federal Housing Finance Agency też ma swoje pretensje do Bank of America, JP Morgan i Goldman Sachs. I szykuje pozwy.

Dziś o 14:30 dane o nowych miejscach pracy w USA. Goldman Sachs obniżył wczoraj swoją prognozę o połowe i spodziewa się wzrostu o 25 tysięcy. Societe Generale oczekuje tylko 9 tysięcy. Oficjalne oczekiwania to wzrost o 75 tysięcy. Dane są traktowane jako kluczowe.

Sfinks załatwił sobie w bankach PKO BP i ING BSK wakacje kredytowe na 3 lata. Spółka do 31 sierpnia 2014 nie musi obsługiwać długu w tych bankach. Od sierpnia 2014 spłaci go w 60 ratach.

Parkiet pisze, że PGE zastanawia się nad zmianą planów inwestycyjnych. Jak je wstrzyma, to padnie ostatnia nadzieja dla sektora budowlanego...

Mex Polska – właściciel kilkunastu knajp w Polsce - będzie sprzedawać akcje. Rynek pierwotny odżywa ?

Będzie nowy indeks na GPW

FED w roli konia

Wrzesień zaczął się słabo. Do całego szeregu ryzyk i zagrożeń z Europy i z USA doszło kolejne. Pojawiło się dokładnie o 19:30,a  reakcja była natychmiastowa:


Do 19:30 jakoś tam się amerykański rynek trzymał. O 19:30 dostał cios i już do końca dnia się nie podniósł. A oto cios:

Penalty will be neccesary ? Kara dla Goldman Sachs ? Uuuu...słabiutko to wygląda. Sama sprawa też jest dość paskudna. W tej sytuacji nikt na rynku nie chce się kopać z koniem:


 A podobno FED miał we wrześniu rynkowi pomagać. Dzisiaj FED pomógł rynkowi spadać.

Frank jednak nie będzie po 3,20. Przynajmniej nie teraz.

Frank kilka dni temu wyglądał pięknie i zachęcająco. Kiedy EUR/CHF dziarsko walczył o 1,18 była realna szansa na wyraźniejsze osłabienie franka i zejście tej waluty do 3,20 w stosunku do PLN. Dziś widać, że bitwa o 1,18 była zacięta, trwała pełne dwa dni i została jednak rozstrzygnięta na korzyść franka mocniejszego, a nie słabego.

Jeśli EURCHF zatrzyma się powyżej serii dołków z 17-20 sierpnia, czyli powyżej 1,1220 - 1,1260 to będzie spora szansa na kolejny atak na 1,18 za jakiś czas. Zejście poniżej 1,11 moim zdaniem będzie oznaczać kolejny szybki lot w stronę parytetu EUR/CHF=1

Nowy sposób płatności : akcje za zdarzenia


Giełdowy Bioton ( 23,7% akcji ma Ryszard Krauze ) kupi 50,11% akcji w firmie Biolek. Zapłaci 60 mln PLN. Nie ma takiej gotówki, więc zapłaci akcjami. Wyemituje dla właścicieli Bioleku, którzy go sprzedają nowe akcje o wartości właśnie 60 mln PLN.

Nowe akcje będą miały cenę emisyjną 0,20 PLN, czyli Bioton wyemituje dla właściciela Bioleku ( firma Troqueera Enterprises z Nikozji na Cyprze ) 300 mln nowych akcji. Ale uwaga. Akcje Biotonu na giełdzie nie kosztują 0,20 PLN tylko 0,11 PLN. Bioton nie może wypuścić nowych akcji po 0,11 PLN, bo nowych akcji nie można wypuszczać z ceną niższą od wartości nominalnej zawartej w statucie spółki. W Biotonie wartość nominalna to 0,20 PLN. Czyli taniej niż po 0,20 PLN akcji emitować się nie da.

Ale to oznacza, że właściciel Bioleku niby dostaje 60 mln PLN, ale tak naprawde dostaje pakiet akcji wart na giełdzie tylko 33 mln PLN. Brakuje 27 mln PLN. I tutaj mamy przebłysk geniuszu ze strony Biotonu:


 
Aby właściciel Bioleku dostał naprawde 60 mln PLN, Bioton…wyemituje mu jeszcze więcej akcji ! Tak aby uwzględniając średnią cenę rynkową z ostatnich 30 dni ( ok. 0,112 PLN ) wyszło na końcu, że to 60 mln PLN. Czyli łącznie będzie to jakieś 536 mln nowych akcji. Tylko jaki to ma sens, skoro i tak akcje trzeba opłacać po 0,20PLN, a nie po 0,11PLN ? Ten drobny problem Bioton ominie brawurowo i koncertowo "Mechanizmem Emisji Uzupełniającej". Mechanizm to naprawdę ciekawy. Otóż właściciel Bioleku nie zaoferuje za nowe akcje gotówki, ani akcji Bioleku, ani żadnych składników majątku. W tej transakacji Bioton w zamian za nowe akcje otrzyma zdarzenia:



To, że płatność zdarzeniami jest begotówkowa moim zdaniem jest oczywiste, nie trzeba było tego dopisywać na dole. Czyli na przykład za umowę dystrybucyjną w Chinach, skoro jest za to premia 30 mln PLN, właściciele Bioleku dostaną 150 mln nowych akcji Biotonu, teoretycznie po 0,20 PLN za akcje, ale tak naprawdę chyba jednak z darmo.

Oczywiście takie zdobycie umowy dystrybucyjnej w Chinach na pewno kosztuje sporo wysiłku i jest osiągnięciem o wymiernej wartości rynkowej, ale przecież zapewne właśnie dlatego Bioton zechciał kupić Biolek. Kiedy przejmuje się jakąkolwiek spółkę, to płaci się głównie za jej perspektywy na rynku i za oczekiwane zyski w przyszłości. Dzięki Biotonowi i Biolekowi te oczekiwania uległy bardzo precyzyjnej wycenie i stały się wręcz nazwanym i wymienionym w umowie środkiem płatniczym. Fajnie. Tylko nie wiem czy w zgodzie z kodeksem spółek handlowych. Nie wiem czy przyszłe zdarzenia można traktować jako wkład niepieniężny do spółki.

1 września 2011


Kontrakty terminowe na S&P500 wczoraj o 17:30 były na poziomie 1219,15. Teraz są na poziomie 1220,45, czyli o 0,11% wyżej. Kontrakty na indeksy europejskie są blisko zera ( od -0,20% do +0,26% )

WIG20 przebił się wczoraj przez 2433 ( połowa ostatniej fali spadkowej ), ale kontrakt na WIG20 zakończył sesję poniżej tego poziomu ( dla kontraktu to 2420 ). Tak samo było w USA – S&P500 był w trakcie sesji powyżej poziomu połowy ostatnich spadków (1224), ale zakończył sesję poniżej tego poziomu.

Jeśli ostatnie wzrosty były zasługą końcówki miesiąca ( window dressing ), to dzisiaj już tego efektu nie będzie, bo rozpoczął się nowy miesiąc

Dziś o 16:00 indeks ISM – aktywność w amerykańskim przemyśle – ma spaść poniżej 50 punktów pokazując, że w sierpniu przemysł USA wszedł w recesję. O 14:30 będą cotygodniowe dane o nowych wnioskach o zasiłki dla bezrobotnych w USA – ma ich być 410 tysięcy.

Dziś dzień z indeksami PMI pokazującymi aktywność gospodarczę w przemyśle w poszczególnych krajach. W Chinach indeks wzrósł z 50,7 do 50,9. Dla Francji, Włoch i całej strefy Euro ma być poniżej 50 pkt. Niemcy mają mieć  52 pkt, a Polska 51,8. Dane dla Polski o 9:00, Włochy 9:43, Francja 9:48, Niemcy 9:53, Strefa Euro 9:58.

Zakończył się sezon publikacji wyników finansowych za półrocze. Po wczorajszej sesji wyniki pokazało ponad 200 spółek. Wszystkich raportów na pewno nikt jeszcze nie przeczytał, ja też nie.

Dziś aukcja 5letnich obligacji Hiszpanii. Zapewne pod nadzorem Europejskiego Banku Centralnego.