Włoskie obligacje są ważniejsze niż rating USA


Jest kilka powodów dla których w poniedziałek w związku z niższym ratingiem USA na giełdach może…nic się nie wydarzyć.

Obniżka ratingu dla USA jest wydarzeniem, którego można było się spodziewać, zwłaszcza po 14 lipca, kiedy S&P zapowiedziała, że umieszcza rating USA na „credit watch negative”. Indeksy amerykańskie od 14 lipca do wczoraj spadły o ponad 10%. Moim zdaniem obniżka ratingu może być już przynajmniej częściowo zdyskontowana.

Zmiany w ratingach zawsze bardziej dotykają obligacji, a zwłaszcza takich, które już i tak mają problemy ( np. portugalskich albo irlandzkich). Obligacje USA nie mają na rynku żadnych problemów, wręcz przeciwnie są rekordowo drogie. Nawet jeśli teraz ich rentowność wzrośnie, to zapewne do poziomów sprzed miesiąca – 3 miesięcy, czyli zupełnie normalnych dla gospodarki USA

Szereg instytucji finansowych na świecie ma w statutach zapis, że mogą inwestować tylko w obligacje z ratingiem AAA. Istnieje ryzyko, że te instytucje teraz urządzą przymusową wyprzedaż amerykańskich obligacji. Faktycznie istnieje, ale moim zdaniem łatwiej i rozsądniej dla nich będzie zmienić zapisy statutów niż zacząć wyprzedaż zapewne podstawy swoich portfeli. Na co oni te obligacje zamienią ? Na obligacje Wielkiej Brytanii, czy Australii, bo tam jest AAA ? Skoro USA ma niższy rating, to Australia, czy Wielka Brytania też może mieć za chwilę niższy rating. Moim zdaniem więc wyprzedaż nie nastąpi.

Istniało wcześniej ryzyko, że po obniżce ratingu amerykańskie banki będą musiały sobie przeszacować wartość obligacji, które posiadają, co wywoła wielkie straty w tych bankach. FED natychmiast po obniżce ratingu ogłosił, że banki nie muszą tego robić. Więc ten problem nie występuje.
 

Racjonalnie więc rzecz ujmując nie ma powodu do giełdowej paniki. Ale oczywiście rynek jest emocjonalny i może wpaść w panikę w poniedziałek. Ale trzeba pamiętać, że po pierwsze ECB zapowiedział, że od poniedziałku skupuje obligacje hiszpańskie i włoskie, po drugie Berlusconi i Sarkozy coś w piątek wspominali o rychłym posiedzeniu G7, więc rynek może też czekać na jakąś skoordynowaną światową akcję, a po trzecie we wtorek jest posiedzenie FED i wszyscy będą czekać na komunikat po posiedzeniu. Możliwe więc, że poniedziałkowe emocje mogą być nieco studzone innymi ważnymi wydarzeniami.

Generalnie dla rynków teraz znacznie ważniejsze są obligacje włoskie i hiszpańskie, a nie amerykańskie i Europa, a nie USA.  

Główne zagrożenia dla rynków :

- nie wyjdzie jakaś aukcja obligacji USA (wtedy będzie widać, że rynek się zmienił po obniżce ratingu co może wywołać panikę )
- FED we wtorek nic nie zasugeruje w sprawie QE3 ( rynek ostatnio tak się na to napalił, że teraz brak jakiegokolwiek sygnału naprawde może być rozczarowaniem )
- narasta spór między Niemcami, a resztą Unii w sprawie powiększenia europejskiego funduszu ratunkowego przez co nie wyjdzie interwencja ECB i rentowności obligacji hiszpańskich i włoskich urosną do 7%, co w panującej obecnie, zgodnej opinii na rynku będzie oznaczać koniec strefy euro.

3 komentarze:

5 pisze...

Upadek Lehmana sam w sobie też nie był niczym strasznym, ale stał się symbolem poprzedniego kryzysu. Obniżenie ratingu też może być symboliczne, bo to pierwsze w historii USA, Teraz należałoby zmienić 90% książek o ekonomii traktujących amerykańskie bony i obligacje jako papiery bez ryzyka.
A recesja zbliża się coraz bardziej, wysokie bezrobocie, PMI przemysłu na skraju recesji (UE, USA, Chiny), no i napięte budżety większości państw. Może nie udać się już podobny scenariusz jak w przypadku ostatniej recesji bo teraz nie ma już pieniędzy, na pompowanie gospodarek.

Rafał Hirsch pisze...

zgadza się, to historyczne wydarzenie. Ale zwała na giełdach w 2008 zaczęła się w 3 tygodnie po Lehmanie, a nie w poniedziałek po bankructwie. Dlatego nie jestem wcale pewien tego, że akurat w poniedziałek będzie jakiś armagedon. Ale oczywiście w swoim czasie rynek wróci do problemu długu i recesji w USA.

Arek pisze...

Armagedonu chyba nie będzie, może będzie coś podobnego jak było w piątek. S&P500 zatrzymał się obecnie na wsparciu jaki utworzyła wielkość korekty z maja-czerwca 2010 (mają obecnie identyczny zasięg). Jeśli ten poziom się nie utrzyma (ok. 1166) to będzie źle.
Zresztą rynek pokaże co chce zrobić, do otwarcia sesji może wyjść jeszcze sporo łagodzących informacji :)