Jutro powinniśmy mieć trzy interwencje banków centralnych

Szykuje nam się bardzo ciekawy poniedziałek. Na pewno najciekawszy od października 2008, kiedy cały świat ratował walący się po bankructwie Lehman Brothers system finansowy. Moim zdaniem jutro też czeka nas skoordynowana akcja na skalę światową. Wyobrażam ją sobie tak :

- interwencja płynnościowa na rynku bankowym USA, tak na wszelki wypadek ( gdyby się okazało, że część uczestników rynku nie uważa już obligacji USA za odpowiednio dobrą gwarancję spłaty pożyczonych pieniędzy i żąda zwrotu gotówki, albo podniesienia oprocentowania ) wszyscy którzy w efekcie nagle będą potrzebować gotówki natychmiast dostaną ją od FED, żeby tylko cały system pracował dalej ( FT pisał o tym bardzo ciekawe rzeczy już miesiąc temu )
- interwencja walutowa Szwajcarii i Japonii ( na miejscu Szwajcarów poczekałbym do 1,05 na EUR/CHF i dopiero wtedy atakował )
- interwencja ECB na obligacjach Włoch i Hiszpanii ( bez żadnych oficjalnych informacji, żeby zwiększyć niepewność na rynku )
- konsensus polityczny w Unii w sprawie znacznego powiększenia funduszy EFSF

Pierwsze trzy rzeczy są moim zdaniem bardzo prawdopodobne. I mogą wystarczyć aby opanować spadki. Ostatnia w świetle ostatnich wypowiedzi niemieckich parlamentarzystów jest nieprawdopodobna. Dlatego kiedy opadnie kurz po jutrzejszej zwale ( bo to że się zwali rano jest chyba nieuniknione ) główna obawa rynku będzie dotyczyć możliwości obronnych strefy euro.

Aby obronić Włochy i Hiszpanię fundusz EFSF powinien mieć nie tak jak teraz kilkaset miliardów euro, ale co najmniej kilka bilionów euro. Już wcześniej główni sponsorzy Unii czyli Niemcy byli bardzo niechętni wykładaniu na ten cel kolejnych pieniędzy podatników. Teraz dochodzi kwestia ratingu. Skoro USA mają AA+, to można zacząć oczekiwać, że rating na przykład Francji, a może nawet i Niemiec też zostanie skorygowany. Przecież USA nie są w gorszej sytuacji niż Europa. Szanse na to, że najbogatsze państwa Europy, zagrożone obniżką ratingu będą pilnować Włoch maleją więc bardzo wyraźnie. One teraz już muszą same się pilnować. I to moim zdaniem będzie główny, długoterminowo negatywny efekt decyzji agencji Standard & Poors.

Ewentualnie można doszukiwać się w decyzji S&P też czegoś pozytywnego. Ale to nic pewnego, zwłaszcza że jest to związane z Chinami.

Chińczycy mają tyle amerykańskich obligacji w efekcie swoich nieustannych interwencji na rynku walutowym. Kurs chińskiego juana jest sztucznie osłabiany ( aby eksport z Chin był ciągle atrakcyjny cenowo ). Osłabianie polega na sprzedawaniu juana i kupowaniu dolarów. Jak już się ma te dolary, to trzeba je jakoś lokować. Więc Chiny od lat na potęge kupują amerykańskie obligacje. Ostatnio coraz częściej ostrzegali, że przestaną kupować obligacje USA i zdywersyfikują sobie portfel dorzucając do niego coś z Europy. Europie to pasuje jak ulał, bo każdy zainteresowany obligacjami Grecji, Portugalii czy Włoch ratuje te państwa przed bankructwem. Po obniżce ratingu USA Chiny mogą w końcu to zrobić i większą część swoich pieniędzy skierować właśnie na Europę, co z punktu widzenia strefy euro może być czymś bardzo pozytywnym.  

Oczywiście pozostaje kwestią bardzo dyskusyjną czy z punktu widzenia Europy lepiej być w amerykańskiej czy w chińskiej strefie wpływów. Zmiana głównego sponsora i opiekuna to przecież de facto zmiana geopolityczna. 

A póki co, pierwsze prognozy na jutro wspominają o możliwości kolejnych wzrostów na CHF.


3 komentarze:

MM pisze...

Według CIA Unia Europejska pod względem siły nabywczej w 2010 zajmowała 1 miejsce jako całość.
(https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2001rank.html?countryName=Poland&countryCode=pl&regionCode=eur&rank=21#pl) Moim zdaniem to co obserwujemy, łącznie z afrykańskimi rewolucjami, to nie dopuszczenie do dalszego scalania się tej całości w jeden gospodarczo-polityczny organizm.

Z drugiej strony (tak bardziej na ziemi) najwięcej tracą Chiny, którym po prostu przestaje się opłacać nawet próba sprzedaży dotychczas zakupionych obligacji amerykańskich na rynku. Albo będą trzymać do terminu wykupu, albo muszą się pogodzić ze stratą. A to musi boleć przy ponad bilionie zainwestowanych w obligacje US dolarów.

Nievinny pisze...

http://online.wsj.com/article/SB10001424053111904007304576494323043684518.html?mod=djemalertMARKET

I ECB już jest gotowy do zakupów.

Michal pisze...

Hmm, dwa posty niżej opinia, że świat będzie inny z gorszymi perspektywami. I co? Ma być tylko o tych 10-15% inny? To żadna różnica.

Może i panicznej wyprzedaży nie będzie, ale najbliższe tygodnie to obniżanie cen akcji. Nie sądzę, aby EQE (European QE) było w stanie pomóc, chyba tylko cenom złota.