Przepis na autostradę po polsku


Jesteśmy rządem. Dowiadujemy się, że musimy zorganizować wielką międzynarodową imprezę za kilka lat, zjedzie się kupa ludzi, trzeba więc wybudować autostrady, chociaż nikt wcześniej tego u nas nie robił.

Marnujemy kilkadziesiąt miesięcy zastanawiając się jak się buduje autostrady.

Wymyślamy w końcu odpowiednie przepisy prawne i zapraszamy wszystkich chętnych do budowania, aby wybudowali nam autostrady. Zależy nam oczywiście na tym, żeby wydać na to jak najmniej, więc tak konstruujemy przepisy, żeby chętni do budowania walczyli o kontrakt między sobą i konkurowali ceną.

Pękamy z dumy, bo nasz plan wypalił lepiej niż myśleliśmy. Firmy budowlane tak zaciekle walczyły między sobą, że podpisujemy ze zwycięzcami kontrakty, w których ceny są o kilkadziesiąt procent niższe niż oczekiwaliśmy. Zaoszczędziliśmy kupę forsy !

Złośliwi eksperci twierdzą, że nie da się zbudować autostrad tak tanio i tak szybko, ale nie martwimy się bo przecież mamy legalne, podpisane kontrakty, kontrahenci są poważni i chyba zdają sobie sprawę co podpisali. A eksperci zazwyczaj są złośliwi i do tego pewnie z innej partii.

Hm. Ceny surowców na całym świecie nagle rosną o kilkadziesiąt procent w ciągu roku. Nie wiemy dlaczego. Wykonawcy coś tam mruczą pod nosem, że im koszty materiałów budowlanych poszły o kilkadziesiąt procent w górę i że muszą dopłacać do interesu. Co za frajerzy, przecież mamy kontrakt !

Wykonawcy skarżą się, że przez te drogie surowce zaczyna im brakować kasy na zakup kolejnych materiałów, robią się przez to przestoje, bo muszą czekać aż im GDDKiA zapłaci, a GDDKiA płaci im dopiero po kilkudziesięciu dniach. Wykonawcy proszą, żeby GDDKiA płaciła im szybciej, to robota będzie szła szybciej. Co za frajerzy, przecież to po ilu dniach się płaci jest zapisane w kontrakcie, który sami podpisali.

Wykonawcy znowu proszą, żeby skorygować ceny w kontrakcie, bo przecież i tak są poniżej kosztorysu, a w międzyczasie wszystko cholernie podrożało, więc żeby kontynuować budowę musieli się zadłużyć po uszy i jak się coś nie zmieni to oni chyba w ogóle zbankrutują. Co za bezczelni frajerzy. Kontrakt jest kontrakt.

Media wywęszyły, że wykonawcy próbują zaoszczędzić na jakości i coś tam gdzie pęka. Jesteśmy porażeni bezczelnością wstrętnych wykonawców. Nie będziemy słuchać tych pierdół o indeksacji kontraktów.

Wykonawcy bankrutują. Będziemy walczyć o przejezdność i wierzymy, że na 90% się uda.

Został miesiąc. Chyba nic z tego nie będzie. Zjedzie się kupa ludzi. Szef się wścieknie.

I kto wychodzi na największego frajera ?

5 komentarzy:

andrew pisze...

Kibice z zagranicy i tak przylecą samolotami, my się przemęczymy, państwo tanio wybuduje autostrady. Szkoda tylko tych firm które sądziły że potrafią się zabezpieczyć przed wzrostem cen. No ale cóż, taki Budimex poinformował właśnie że oddał swoje odcinki na A1 i A2, i jeszcze dywidendę płaci. Cud?

Njusacz pisze...

W temacie notki.

Zamierza tę ilustrację wpleść do swego nowego blogowego wpisu. Do tego czasu niech powisi u Ciebie.

http://twitpic.com/9jenbm

Pozdro,
Njusacz

ps. co do jakości to popraw mnie ale firmy zdaje sie, że informowały o możliwosci pękania nawierzchni ale od GDDKiA otrzymac mieli zapewniania...wiemy lepiej. róbcie tak bo bedzie szybciej!

Unknown pisze...

Jakie to szczęście, że mamy chociaż profesjonalny przebój na mistrzostwa.

Marcin Hanke pisze...

Hehe dobre :)
Czytałem z zapartym tchem aż do końca ;)

Przemo Gaweł pisze...

Budimex rulez. A co do tych autostrad to najlepiej jakby niemcy wybudiwali. Na pewno solidnie I w termijie. I wszystko jasne.