Lista rzeczy do zrobienia w Europie

Europa musi przygotować się na bankructwo Grecji. Jest do zrobienia kilka rzeczy. Zanim usłyszymy kolejną porcję unijnego bełkotu po kolejnym szczycie w najbliższy weekend warto sobie uporządkować zadania i decyzje, które europejscy politycy mają do wykonania

1.    1.  Skala umorzenia długu Grecji – czyli tak zwany haircut. Bankructwo Grecji, jej drakońskie reformy, straty tych, którzy pożyczali Grecji pieniądze będą nadaremne, jeśli po umorzeniu Grecja nadal nie będzie w stanie obsługiwać swojego zadłużenia. W lipcu ustalono, że umorzy się 21% długu, teraz mówi się, ze może 30%, może 50%, a może nawet 75%. Im większa skala umorzenia, tym większe straty w europejskich bankach. Trwają rozmowy z IIF, czyli stowarzyszeniem banków, które dążą do tego, aby haircut był jak najmniejszy. Trwają tak już czwarty miesiąc.

2.       2. Ochrona europejskich banków przed upadkiem po upadku Grecji – straty związane z Grecją spowodują w bankach naruszenie wskaźników wypłacalności, co może wywołać popłoch wśród inwestorów, odcięcie od rynków międzybankowych i w konsekwencji nawet bankructwo. Aby do tego nie dopuścić trzeba jeszcze przed bankructwem Grecji wyposażyć banki w odpowiednio dużo kapitału, który zadziała jak poduszka bezpieczeństwa. Banki mogą go zdobyć same emitując nowe akcje, ale rynek się boi, więc tych akcji nie kupi. Banki mogą się ratować sprzedając aktywa, swoje zagraniczne spółki-córki, ale to długotrwały proces. Może się okazać, że kapitał będzie musiał dostarczyć rząd, albo fundusz EFSF. Trzeba wiedzieć, ile tego będzie potrzeba i kto tę kasę wyłoży ( kwota będzie zależna od decyzji z punktu 1 )

3.       3. Utrzymanie płynności na rynku międzybankowym – kapitały w bankach to jedno, a wzajemne zaufanie banków do siebie to zupełnie coś innego. Paraliż rynku międzybankowego może prowadzić do nagłych bankructw nawet bardzo bogatych banków, bo nagle się może okazać, że bank ma furę pieniędzy, ale zaangażowanych w takich miejscach, z których nie może tych pieniędzy ściągnąć ( sytuacja typu: mamy miliony w nieruchomościach, ale w sklepie zepsuł się terminal do kart, bankomat nieczynny i nie mamy jak zapłacić za mleko, bo nie mamy gotówki ) . Podtrzymanie płynności to zadanie dla ECB i to akurat jest obecnie jedyne zadanie, które jest wykonywane skutecznie i prawidłowo. Ale trudno przewidzieć, czy ECB dalej sobie poradzi po bankructwie Grecji, kiedy poziom paniki na rynku wzrośnie, możliwe, że trzeba będzie organizować skoordynowaną akcję największych banków centralnych na świecie.

4.       4. Ochrona innych państw strefy euro przed rozlaniem się problemu greckiego – czyli podtrzymywanie na odpowiednim poziomie notowań obligacji państwowych. Obawy dotyczą zwłaszcza Hiszpanii i Włoch, ale pesymiści wymieniają też Belgię, a nawet Francję. Jeśli ceny tych obligacji spadną za bardzo, to państwa te nie będą mogły dalej pożyczać pieniędzy z rynku z dotychczasowym oprocentowaniem – będą musiały płacić większe odsetki. To może prowadzić do spirali długu – trzeba więcej pożyczać, żeby spłacać coraz większe odsetki, im więcej się pożycza, tym odsetki przy kolejnych seriach obligacji są większe. Deficyt budżetowy i dług publiczny rosną więc coraz szybciej i na końcu jest bankructwo. Grecją całą tę drogę przeszła w niecałe 3 lata. Obligacje Włoch i Hiszpanii są sztucznie podtrzymywane przez ECB od ponad 2 miesięcy kosztem kilku miliardów euro tygodniowo. W sierpniu uzgodniono, że wkrótce rolę tę przejmie EFSF, ale do dzisiaj to się nie stało. Wszyscy mają obawy, czy EFSF ma wystarczająco dużo pieniędzy na to, aby bronić Hiszpanii, Włoch, a jeszcze do tego chronić europejskie banki ( punkt 2 ). Przydałoby się więcej pieniędzy w EFSF

5.     5.   Zwiększenie siły finansowej EFSF – problem bardziej techniczny, ale tak naprawdę kluczowy i dziś najważniejszy. Nie da się dosypać nowych pieniędzy do funduszu, bo znów trzeba by to ratyfikować w parlamentach krajowych, a po drugie niektóre państwa nie chcą o tym słyszeć – już z poprzednim dosypywaniem kasy do EFSF było w niektórych miejscach krucho ( Finlandia, Słowacja, ale też trochę Niemcy ). Trwa burza mózgów jak EFSF zlewarować, czyli jak zrobić, żeby efekt wydania przez EFSF swoich 10 euro był taki jakby wydał 50 euro. Można umożliwić mu pożyczanie pieniędzy na rynkach, albo odsprzedawanie skupionych z rynku obligacji natychmiast do ECB, albo ubezpieczanie długu, zamiast skupowania ( jak się ubezpiecza, to się nie wydaje gotówki ). Trzeba się na coś zdecydować – na razie Francja chce zrobić z ECB bank, Niemcy bardziej ubezpieczyciela, ECB nie chce słyszeć o jakichkolwiek powiązań EFSF z ECB właśnie. Wszyscy wiedzą że potrzeba więcej pieniędzy w EFSF, ale każdy ma inny pomysł na to jak to zrobić. Bez rozwiązania tej kwestii, wszystkie wcześniejsze też raczej nie zostaną rozwiązane. Rozmowy trwają, szczyt unijny w niedzielę.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Mnóstwo przydatnych informacji, bardzo dobre podsumowanie!

ps. co się stało z Janem Niedziałkiem, mam nadzieję, że nie odszedł z cnbc?

Rafał Hirsch pisze...

na urlopie jest :)

Anonimowy pisze...

uff, bałem się że zostanie zastapiony kimś w rodzaju Biały, with all due respect ;)

Anonimowy pisze...

No tak, Niedziałek na urlopie to Tejchmana wywlekacie z wyra skoro świt i chłop wygląda jak z krzyża zdjęty; przecież On zaczyna funkcjonować dopiero popołudniu ;)