Za unijne pieniądze można zlikwidować PIT



Polska dostała z budżetu unijnego 300 mld PLN na rozwój. Za te pieniądze możemy zbudować całą masę potrzebnych rzeczy (i niepotrzebnych też). Ale za te pieniądze moglibyśmy też przez 7 lat w ogóle nie płacić podatku dochodowego.


Będąc precyzyjnym przy kursie EURPLN powyżej 4,1150 jest ponad 300 mld, a przy kursie poniżej 4,1150 jest mniej niż 300 mld PLN. Niech będzie, że to 300 mld. I zostawmy na boku kasę na rolnictwo, bo rolnictwo to chyba nie rozwój (przynajmniej nie wg terminologii unijnej).

300 mld PLN na 7 lat to średnio 42,857 mld PLN na rok. A to jest plan budżetowy Polski na 2012:




W 2012 polski budżet w ramach podatku dochodowego od osób fizycznych, czyli PIT miał zebrać  40,25 mld PLN. A z Unii rocznie mamy mieć 42,857 mld PLN.

W 2012 polski budżet w ramach podatku dochodowego od osób prawnych, czyli CIT miał zebrać 26,635 mld PLN. A z Unii rocznie mamy mieć 42,857 mld PLN.

W 2012 polski budżet w ramach podatku akcyzowego miał zebrać 62,6 mld PLN. A z Unii rocznie mamy mieć 42,857 mld PLN.

Nie wiem, czy sobie zdajemy z tego sprawę, ale za kasę z Unii moglibyśmy przez 7 lat w ogóle nie płacić podatku dochodowego. I jeszcze troszeczkę by zostało. Albo firmy mogłyby go nie płacić i zostałoby tego jeszcze całkiem sporo. Albo możnaby drastycznie ściąć akcyzę. Albo na przykład akcyze na paliwo ściąć do zera, a na alkohol o połowę. To wszystko bez żadnego uszczerbku dla budżetu. Ale też wtedy nie mamy tych wszystkich programowanych, kierowanych wydatków na autostrady, elektrownie wiatrowe itd. Coś za coś.

Oczywiście rozwiązania skrajne zwykle są głupie. Przeznaczenie całej kasy unijnej na refundowanie wpływów z PIT, którego przestaliśmy płacić brzmi fajnie, ale może to nie byłaby optymalna kombinacja. Można więc zastanowić się nad wariantem pośrednim. Na przykład zejście ze stawką PIT do 15%, ze stawką CIT do 15% i ze stawką VAT do 15%. Nazwijmy to „3 razy 15”. Jedna partia kiedyś to promowała, a potem przestała. Ciekawe ile by nam to zabrało wpływów z Unii.

Wpływy z CIT przy 19% to 26,6 mld czyli proporcjonalnie przy 15% powinny wynosić 21 mld. Czyli to koszt 5,6 mld PLN. Wpływy z PIT przy 18% i małej garstce podatników w progu 32% to 40,25 mld PLN. Proporcjonalnie przy 15% to powinno wyjść jakieś 31 mld PLN. Czyli to koszt 9,25 mld PLN. VAT przy głównej stawce 23% to 132,2 mld PLN. Zejście do 15% z jednoczesną likwidacją stawek niższych dałoby pewnie jakieś 94 mld PLN. Koszt 38,2 mld PLN. Czyli razem mamy 38,2 + 9,25 + 5,6 = 53,05 mld PLN. To za drogo, bo z Unii mamy tylko 42,857 mld PLN. „3 razy 15” odpada.Chociaż oczywiście założenie, że wpływy podatkowe zmieniają się idealnie proporcjonalnie w stosunku do zmian w stawkach podatku jest fałszywe. Możliwe, że zmniejszyłaby się szara strefa, nastąpił wzrost aktywności gospodarczej itp i na koniec by się okazało, że koszt obniżki podatków był mniejszy niż te proporcjonalnie wyliczone 53 mld PLN. Może nawet by się to spięło z kasą unijną. Ale to nie do udowodnienia.

To może zostawmy ten VAT, a zejdźmy z PIT i CIT do 10%. Wpływy z CIT powinny zmaleć z 26,6 mld do 14 mld PLN. A wpływy z PIT powinny pójść w dół z 40,25 mld PLN do 20,6 mld PLN. Koszt to 32,25 mld PLN. Na to teoretycznie byłoby nas stać. Obniżka podatków dochodowych do 10% i jeszcze zostaje co roku 10,5 mld PLN na rozwój, spójność itd.

Pytanie co lepsze dla Polski ? Więcej inwestycji w infrastrukturę i parę innych rzeczy, a przy tym wyższe podatki, czy wyraźnie mniej inwestycji w infrastrukturę i wyraźnie niższe podatki ?

To oczywiście pytanie teoretyczne, bo Unia chyba nie pozwala ze środków unijnych finansować obniżek podatków. W oczach Brukseli to nie byłaby żadna sensowna inwestycja. Jak to tak, z podatków niemieckich obniżać podatki polskie. To byłby nonsens, a w Unii Europejskiej nonsensów jak wiadomo nie ma :)

5 komentarzy:

Eugeniusz Wasilewicz pisze...

Autor musi trochę podszkolić się z finansów publicznych.

Likwidacja PIT to nie jest koszt tylko dla budżetu państwa, lecz dla całego sektora finansów publicznych. W przypadku likwidacji PIT zarówno samorządy, jak i NFZ tracą finansowanie. Polecam zapoznać się ze sposobem liczenia klina podatkowego: http://www.blofi.pl/2012/04/klin-podatkowy-2012.html

Rafał Hirsch pisze...

tak myślałem, że pojawią się komplikacje :)

t.przechlewski pisze...

Wygląda, że powstaną głównie rzeczy niepotrzebne. Nawet sam przekaz miedialny jest tragiczny: załatwiłem 300 MLD . Zamiast załatwiłem 300 MLD zrobimy to-tamto-owamto...

Niestety pamiętam też słynne szuflady pełne ustaw i obawiam się powtórki.

cracko ize pisze...

Co do rozwiązań pośrednich to ja wolałbym jednak propozycję CAS, która jest na ich stronie http://zpp.net.pl/pub/files/Projekt_podatkowy_CAS.pdf
Polecam się zapoznać. Tam jest jedna stawka 20%. Gdyby wywalić PIT to oczywiście gro z tej "straconej" kasy dla budżetu zostałby odzyskane poprzez inne podatki z których wpływy by niewątpliwie wzrosły więc jak autor chce likwidować PIT żeby pokryć to z dotacjami UE to musiałby jeszcze obniżyć inne podatki. Gospodarka bez PITu zapewne ruchnełaby tak gwałtownie do przodu, że po odcięciu dotacji pewnie PITu nie trzeba by przywracać. Pytanie tylko czy nie można tego zrobić bez uwzględnienia dotacji? Można, tylko trzeba mieć jaja!

Sulik pisze...

http://www.mpolska24.pl/blogi/post/420/rzad-zakiwal-sie-mniej-srodkow-z-brukseli-dla-polski

Pomoc potrzebna chyba tylko do wzmocnienia waluty Pl.