Gdzie ten Eurogeddon ?

Niesamowicie wyglądają notowania jednostek funduszu Eurogeddon wymyślonego przez profesora Krzysztofa Rybińskiego. Sam profesor jest chyba najbardziej pesymistycznym ekonomistą Polski, ale - co niezwykle cenne i rzadkie - nie ograniczył się tylko do słów i stworzył produkt, który da zarobić, kiedy scenariusze profesora się zrealizują. Tylko, że te scenariusze nie chcą się realizować.


Eurogeddon wystartował pod koniec lutego od poziomu 13,36 PLN za jednostkę uczestnictwa. Pod koniec maja było już 15,86 PLN, ale dziś jest już tylko 10 PLN.

No cóż. Zdarza się najlepszym. Takie wyniki po kilku miesiącach nie zmieniają w moich oczach faktu, że Eurogeddon świetnie nadaje się do zabezpieczenia przed ryzykiem katastrofy i w związku z tym może być pożyteczny przy zabezpieczaniu części portfela. Najciekawsze w Eurogeddonie dla mnie jest to, jak bardzo jego twórca pomylił się przedstawiając swój scenariusz na przyszłość. Łatwo to sprawdzić, bo ten tekst ciągle jest dostępny:


To niesamowite, ale profesor pomylił się w tym tekście prawie w każdym zdaniu:

- formalne bankructwo Grecji - zgadza się, było w marcu, ale było spokojne, panika nie wybuchła
- wycofywanie depozytów z banków - zgadza się, było, ale banki uratowały się dzięki ELA, czyli liniom ratunkowym ze swoich banków centralnych, po paru miesiąca odpływ depozytów ustał
- rentowność obligacji włoskich - 7 procent nie przekroczyła, a ECB nawet nie musiał interweniować, wystarczyła sama słowna zapowiedź możliwości interwencji
- nowy rząd Grecji - nie ogłosił wyjścia ze strefy euro, choć było gorąco i wybory trzeba było robić dwa razy ( po pierwszych wyborach greckich w maju fundusz Eurogeddon święcił największe triumfy)
- wycofanie się banków komercyjnych z południa Europy - faktycznie nastąpiło, ale krachu uniknięto dzięki płynności z ECB
- rezerwy w bankach komercyjnych - Grecję udało się odpisać na straty bez większych negatywnych skutków, pozostaje nierozwiązany problem strat w Hiszpanii
- konflikt Izraela z Iranem - jak do tej pory nic się nie stało
- oczekiwania rozpadu strefy euro - po zapowiedziach interwencji ze strony ECB takie oczekiwania zdecydowanie zmalały
- złoty, recesja, 60% długu do PKB - złoty nie osłabł, jest spowolnienie zamiast recesji, dług do PKB spadł, zamiast wzrosnąć

 Ale...z drugiej strony nic jest przecież przesądzone. Przeanalizujmy to jeszcze raz:

- bankructwo Grecji - było w marcu, ale coraz częściej wspomina się, że nie da się uniknąć kolejnego
- wycofywanie depozytów z banków - po kolejnym bankructwie Grecji ten trend może powrócić
- rentowność obligacji włoskich - interwencje ECB będą możliwe tylko po tym jak kraj poprosi o pomoc, Włochom w razie czego będzie trudno tak się upokorzyć na arenie międzynarodowej
- nowy rząd Grecji - ostatnie negocjacje z Troiką obecny rząd Grecji ledwo przetrwał, przy jakimkolwiek zaostrzeniu sytuacji upadek koalicji jest niewykluczony, a nowe wybory zapewne wygra antyunijna Syriza
- rezerwy w bankach - Hiszpania czeka na dofinansowanie banków z ESM, ale może się nie doczekać i system bankowy znów wpadnie w kryzys
- konflikt Izraela z Iranem - możliwy przecież w każdej chwili
- oczekiwania rozpadu strefy euro - mogą powrócić jak tylko coś się stanie Grecji, albo rynek przekona się, że interwencje ECB są w praktyce niemożliwe do przeprowadzenia, bo nikt nie poprosi o pomoc
- złoty, recesja, 60% długu do PKB - recesja w 2013 jest niewykluczona, złoty się osłabi jak tylko kapitał zagraniczny przestanie kupować polskie obligacje, relacja długu do PKB może wzrosnąć w przypadku recesji

Czyli to wszystko jeszcze ciągle może się wydarzyć. Ja w ten scenariusz akurat nie wierzę, ale też nie moge wykluczyć, że Eurogeddon to świetny fundusz. Tylko, że na rok 2013, a nie 2012.

6 komentarzy:

Jan Jankowic pisze...

Ale beznadzieja, przecież mamy rok 2012 jeszcze, a nie 2013 czy 2014? W czym Rybiński się pomylił?

Pawel Magnowski pisze...

Rafal, nieladnie tak kopac lezacego :) Szczegolnie w piatek wieczorem.

Jarema pisze...

Czegoś tu nie rozumiem, podajesz tekst Rybińskiego, w którym wyraźnie jest napisane że scenariusz ma się zrealizowac w latach 2012-2014. Potem piszesz, że się nie zrealizował. Nie przyszło ci do głowy że może sie nie zrealizował bo jeszcze za wcześnie, żeby to ocenić?

Unknown pisze...

Imposible mission - nie będzie, żadnego Eurogeddonu. Bez względu czy wywalą Grecję czy nie mamy już hossę. Jeszcze kilka tygodni i wzrosty wszystkich zaskoczą. Czekamy tylko na obniżkę stóp procentowych. Po prostu nie ma innego wyjścia bo kasa już się przemieszcza z obligacji na akcje.

Karol Borkowski pisze...

Prof. Rybiński w ostatnich wypowiedziach podkreśla horyzont czasowy, natomiast zapomina przypomnieć swoich prognoz na ten rok

http://www.rybinski.eu/2011/12/prognozy-na-2012-rok/

Każdy kto chce zabezpieczyć się przed kryzysem, może to zrobic w łatwy sposob na własną rekę, instrumenty sa dostepne dla kazdego. Po co placic spora prowizje za zarzadzanie?

Druga sprawa, dziwne, ze nikt tego nie zauwaza, aby zarobic w ten sposob trzeba isc pod mocno pod prad, czyli indywidualnie. W zbiorowym funduszy, wiekszosc zachowuje sie jak tlum, czyli beda sprzedawac Eurogedon na szczycie i kupowac na dolku, co znacznie pogorszy srednia wycene jednostki.

DeJotTe pisze...

Eurogeddon będzie w portfelach inwestorów, którzy nabyli jednostki tego funduszy. Przy tak skrajnym pesymizmie pana profesora, obowiązkowo należy grać przeciwko niemu:)