Dzień zwycięstwa finansowego: 5 mld PLN oszczędności w budżecie w 5 lat



Polska dziś pierwszy raz w historii sprzedała obligacje za które będzie musiała płacić odsetki w wysokości tylko 2,5% rocznie. Na skutek tego, co się w ciągu ostatniego roku wydarzyło na rynkach finansowych polski budżet zaoszczędzi przez pięć następnych lat po miliardzie złotych rocznie. Chodzi o oszczędności tylko na obligacjach pięcioletnich, bo takie dziś sprzedano. Pomijam tu podobne oszczędności na obligacjach dziesięcioletnich. Skąd ten miliard ?

Polski rząd, jak każdy inny na świecie emituje obligacje i robi to w seriach. Sprzedaje jakąś serię przez kilka miesięcy, a potem rozpoczyna nową serię, która może być sprzedawana już na innych warunkach. Najważniejszym elementem każdej serii obligacji jest oczywiście jej oprocentowanie (zwane także kuponem). I od razu podkreślam, że nie chodzi o rentowność obligacji, o której ostatnio co chwilę słyszymy, że jest rekordowo niska. Rentowność to relacja bieżącej ceny obligacji na giełdzie w stosunku do tego ile się za tą obligacje dostanie na końcu przy wykupie. Czyli rentowność jest kluczowa dla inwestorów na rynku i może się na tym rynku zmieniać co chwilę wraz z każdą zmianą ceny. Ale oprocentowanie jest stałe. Czyli rynek sobie tym handluje codziennie, natomiast emitent, czyli rząd wypłaca posiadaczom obligacji odsetki – raz w roku, raz na kwartał, modele są różne – kluczowe jest to, że te odsetki są stałe. Czyli z punktu widzenia rządu rentowność na rynku może być powodem do dumy, ale nie wpływa na koszt obsługi długu (choć to nie do końca prawda, ale zaraz do tego dojdziemy). Koszt obsługi długu jest zapisany w oprocentowaniu obligacji. Im niższe oprocentowanie, tym niższy koszt obsługi długu, czyli tym większe oszczędności w budżecie państwa.

Jeśli chodzi o kolejne serie obligacji pięcioletnich, to w ciągu kilku ostatnich lat wyglądało to u nas tak:

- obligacja PS0414 – czyli pięcioletnia, która rząd wykupi w kwietniu 2014. Była sprzedawana pomiędzy październikiem 2008 a listopadem 2009, czyli ponad rok. Niezwykle długo. Było aż 18 przetargów. Sprzedano jej łącznie za 29,6 mld PLN. I najważniejsze: oprocentowanie to 5,75% rocznie. Trzeba pamiętać, że to był okres bankructwa Lehman Brothers, szczyt kryzysu finansowego na świecie. Rząd miał ewidentnie lekki problem ze sprzedażą tej serii

- obligacja PS1016 – czyli do wykupu w październiku 2016. Sprzedawana na 7 przetargach pomiędzy październikiem 2011 a kwietniem 2012. Pozyskano łącznie 23,5 mld PLN. Oprocentowanie: 4,75%. Czasy już zdecydowanie spokojniejsze, wystarczyło już tylko 7 przetargów, a nie 18, ale oprocentowanie nadal wysokie.

- obligacja PS0417 – wykup w kwietniu 2017, 6 przetargów pomiędzy majem a październikiem 2012, pozyskano 20,1 mld PLN, oprocentowanie: nadal 4,75%

- obligacja PS0418 – wykup w kwietniu 2018, 5 przetargów pomiędzy listopadem 2012 a kwietniem 2013. Tylko 5 przetargów, ale pozyskano aż 32,4 mld PLN, a oprocentowanie to już tylko 3,75%.

- no i dzisiaj pierwszy przetarg obligacji PS0718 – wykup w lipcu 2018, pozyskano na razie 6,5 mld PLN, ale kluczowe jest oprocentowanie: 2,5%.

Załóżmy, że rząd na kolejnych przetargach dostanie za te nowe obligacje 30 mld PLN, czyli mniej więcej tyle samo, co za poprzednią serię. 2,5% od 30 miliardów to 750 mln PLN. Tyle odsetek rocznie trzeba będzie płacić co roku, aż do 2018. Ale gdyby oprocentowanie nadal było na poziomie 3,75%, to roczne odsetki wynosiłyby 1,125 mld PLN – o 375 mln PLN więcej. Gdyby oprocentowanie było na poziomie takim jak jeszcze rok temu, czyli 4,75%, to koszt roczny odsetek wynosiłby 1,425 mld PLN, czyli o 675 mln PLN więcej.

Jesteśmy więc od strony budżetu do przodu o 675 mln PLN. A do tego jeszcze korzyść ze zmniejszenia oprocentowania tej poprzedniej serii (3,75%) sprzedawanej jeszcze miesiąc temu, w stosunku do jeszcze wcześniejszej, sprzedawanej rok temu (4,75%) – to dokładnie 324,45 mln PLN. Łącznie spadek oprocentowania w ciągu ostatniego roku dał nam więc 999,45 mln PLN oszczędności. Tylko na obligacjach pięcioletnich i przy założeniu, że z nowej serii będzie 30 mld PLN.

Kluczowe w tym wszystkim jest to, że te dzisiejsze rekordowo niskie 2,5% nie zmieni się do 2018 roku. Nawet jak sprawdzą się ponure prognozy pesymistów, będą nie wiadomo jakie krachy, odpływy kapitału, rentowność obligacji na rynku urośnie z powrotem z 3% do 6%, to za te pięciolatki ciągle płacimy tylko 2,5%, bo to oprocentowanie stałe.

Aha, a skąd się tak właściwie bierze te oprocentowanie ? Ustala je minister finansów i na upartego może je brać z sufitu, ale oczywiście aby obligacje dobrze sprzedać i żyć w zgodzie z rynkiem musi brać pod uwagę to, co się na tym rynku dzieje. Tu dochodzimy do tego, że rentowność obligacji, która zwykle jest istotna tylko dla rynku, a dla rządu mniej istotna, raz na jakiś czas jest też jednak istotna dla rządu J Minister finansów ustalając oprocentowanie nowej serii obligacji ustawia je zawsze blisko bieżącej rentowności na rynku. Czyli gdyby rentowność obligacji 5letnich na rynku wynosiła dziś 6%, a nie 2,55%, to nowa seria z oprocentowaniem 2,5% byłaby przyjmowana pukaniem się w czoło i zapewne nikt by jej nie kupił. Inaczej mówiąc rząd dziś skorzystał z tego, co się dzieje na rynku i zapewnił sobie parę miliardów oszczędności na najbliższe lata.

Swoją drogą ostatnia seria obligacji dziesięcioletnich – do wykupu w październiku 2023 – ma oprocentowanie 4%. A rentowność 10latek na rynku to już tylko 3,08%. Możliwe, że zbliża się czas nowej serii z oprocentowaniem 3%. Trzeba kuć żelazo póki gorące. 


P.S.: kompletnie nie rozumiem dlaczego nikt z rządu nie zrobił o tym konferencji prasowej. Miliard oszczędności rocznie do 2018, czyli można machać przed oczami kwotą łączną 5 mld PLN. Ostatnie dni pokazują, że media chętnie robią aferę nawet w przypadku kwoty 80 mln EUR, tu mamy kwotę 15 razy większą. Jak byłbym rządem, to bym się tym chwalił. To nic, że to nie rządu zasługa, tylko efekt uboczny sytuacji na rynkach światowych, 5 mld to zawsze 5 mld. 

3 komentarze:

Andrzej Makar pisze...

Najwidoczniej Minister Finansów wraz z premierem zrozumieli, że to nie jest ich zasługa, zatem nie ma czym się chwalić : )

dedek pisze...

Pieniądze lubią ciszę. Najpierw niech uplasują po 2.5% ile się da, a jak już się hossa na obligacjach skończy, z pewnością zobaczymy jakąś konferencję prasową premiera z zieloną mapą w tle.

Marta Fijał pisze...

Ten problem nie dotyczy tylko skoków ale całego sektora bankowego.A skok stał się kozłem ofiarnym