Rynek zrobił sobie kolejną obniżkę stóp

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła główną stopę procentową z 4,25% do 4,0% w ostatnią środę. Tymczasem rynek międzybankowy zdążył do wczoraj zrobić sobie kolejną obniżkę. Stawka Polonia, czyli dzienna średnia z transakcji overnight na rynku międzybankowym w dniu obniżki była na poziomie 4,01%, czyli zgodnym ze stopą NBP. Ale wczoraj była już o 24 punkty bazowe niżej:



Jeśli spada stawka Polonia, to w dół musi też iść WIBOR, co powinno oznaczać rychłe obniżki oprocentowania kredytów w PLN.

Inflacja w styczniu może spaść poniżej 2%

Spadek cen paliw przybiera u nas rozmiary od dawna nie notowane. Spadek liczony rok do roku, bo taka właśnie formuła jest istotna dla liczenia inflacji. Dwa miesiące temu zwracałem uwagę na wyraźny trend na wykresie zmiany ceny hurtowej oleju napędowego z Orlenu. Dzisiaj ten wykres wygląda jeszcze bardziej imponująco



Spadek roczny jest tak duży ze względu na efekt bazy. W styczniu 2012 ceny paliwa były najwyższe w historii. W lutym były już nieco niżej. Dlatego za kilka tygodni zapewne nie będziemy już widzieć aż takiego spadku.


Na razie jednak można się zastanawiać, czy inflacja w styczniu spadnie poniżej 2%. Moim zdaniem są na to duże szanse. Po listopadzie mamy 2,8%. W grudniu 2011 mieliśmy wzrost miesiąc do miesiąca 0,4%, przy dużym wzroście cen paliw i żywności. W grudniu 2012 paliwo już taniało, a żywność drożała wolniej niż rok wcześniej, czyli powinno być mniej niż 0,4%. Z kolei w styczniu rok temu mieliśmy wzrost mdm aż o 0,7%. Nie do powtórzenia w tym roku przy spadku cen paliw o 8% a dodatkowo jeszcze obniżce cen gazu. Nie zdziwię się, jeśli inflacja mdm w styczniu wyniesie 0. A to by oznaczało, że w stosunku rocznym możemy zejść z 2,8% w listopadzie do np. 2,6% w grudniu i potem w okolice 1,9% w styczniu. A to z kolei może oznaczać, że RPP nie będzie miała kiedy zrobić przerwy w obniżkach stóp, którą ostatnio zapowiadała. 

Rozliczmy Radę Polityki Pieniężnej !

Zainspirował mnie Leszek Balcerowicz słowami o tym, że nikt nie rozlicza obecnej Rady Polityki Pieniężnej z tego, że nie trafia w cel inflacyjny. Faktycznie za czasów obecnej RPP inflacja przebywała powyżej górnego odchylenia od celu, czyli powyżej 3,5% przez rekordowe 21 miesięcy z rzędu. Mimo to postulat aby Rade z tego jakoś rozliczać wydawał mi się wyjątkowo populistyczny. Ciekawe, czy obecna Rada różni się jakoś pod względem nieskuteczności od tej, w której zasiadał sam Balcerowicz.

Po co rządy emitują dług ?



Jeśli zadamy sobie jedno proste pytanie: po co rządy emitują dług ? to odpowiedź jest bardzo prosta. Po to, żeby finansować deficyt budżetowy. Wydaje się jednak, ze to nie zawsze prawda. To znaczy oczywiście zawsze to się wiąże z finansowaniem deficytu, ale czasami to cel drugoplanowy, a tak naprawdę chodzi o coś innego.

Obniżki stóp w NBP zależą także od polskich obligacji



Marek Belka na konferencji po posiedzeniu RPP powiedział jedną bardzo ciekawą rzecz. Powiedział, że troszeczkę go niepokoi szybki napływ kapitału zagranicznego w polskie obligacje. Niepokoi dlatego, że taki kapitał bywa kapryśny i jak kiedyś przyjdzie mu do głowy odpłynąć, to będziemy mieć spory problem. Lepiej gdyby ten kapitał napływał wolniej. To akurat nic nowego, szef NBP wcześniej już kilka razy wyrażał obawy o udział kapitału zagranicznego w strukturze polskiego długu.

Dzisiaj natomiast prezes Belka powiedział też dlaczego jego zdaniem tak się dzieje. Otóż jego zdaniem obok dobrze znanych przyczyn typu: „polska gospodarka nadal wygląda świetnie na tle strefy euro” kapitał zagraniczny wchodzi w polskie obligacje, bo wychodzą z nich polskie banki. Dzięki temu rynek robi się bardziej płynny, co dodatkowo zachęca zagranicę.

Dlaczego banki sprzedają polskie obligacje ? Bo przy obecnych rentownościach poniżej 4% opłaca im się sprzedać obligacje, a gotówkę włożyć w tygodniowe bony pieniężne NBP. Te bony mają oprocentowanie takie jak główna stopa referencyjna w NBP, czyli do dzisiaj 4,25%, a od jutra już tylko 4%. „Tylko” ale to i tak więcej niż daje większość polskich obligacji na rynku wtórnym.  

NBP bojąc się napływu kapitału zagranicznego w polskie obligacje i chcąc go ograniczyć uważa, że pomogłoby w tym sprowadzenie stopy procentowej NBP poniżej rentowności polskich obligacji. I to jest jeden z powodów obniżek stóp w Polsce. Marek Belka powiedział to dzisiaj wprost.

Dziś rentowność obligacji dziesięcioletnich to 3,83%. W lutym obniżki nie będzie, co dzisiaj na konferencji RPP wyraźnie zasugerowano. Losy obniżki w marcu mogą w dużym stopniu zależeć od tego jak wiele serii polskich obligacji będzie wtedy poniżej progu 3,75%. No chyba, że w międzyczasie napływ kapitału zagranicznego na polski rynek ustanie.

Stopa bezrobocia - w stronę 15% ?

Stopa bezrobocia w grudniu wzrosła do 13,3% - informuje ministerstwo W listopadzie to było 12,9%, czyli bezrobocie szybko rośnie. Ale z drugiej strony w grudniu zawsze szybko rośnie, bo rynek pracy generalnie jest mocno sezonowy. Dlatego aby dobrze widzieć zmiany jaki na nim zachodzą warto sobie zawsze porównać bieżącą stopę bezrobocia do tej, która była rok temu.

Edward Gierek. Ikona długu.

Dziś setna rocznica urodzin Edwarda Gierka. Faceta, który tak zadłużył Polskę, że aż zbankrutowała. Tak się powszechnie uważa. Chciałem temat dogłębnie przeanalizować, posprawdzać ile dokładnie pożyczyno, kiedy, na ile itd, bo zapewne rzeczywistość także w tym przypadku nie jest tak banalnie prosta jak opinia dominująca. Niestety nigdzie w internecie nie znalazłem na ten temat niczego naprawdę konkretnego. Same tylko wtórne dziennikarskie opisy, żadnych źródeł, czy dokumentów.  

Ale znalazłem jedną rzecz, którą moim zdaniem warto poznać. To telegram amerykańskiego sekretarza stanu Rogersa po spotkaniu z polskim ministrem spraw zagranicznych, Stefanem Jędrychowskim.



Jak widać mamy tu wyraźną zapowiedź ze strony polskiej zwiększenia inwestycji od 1971. Mówi się nawet o wydatkach rzędu 35 mld USD do 1975. Chodzi oczywiście o zakupy na kredyt, o czym świadczy także to, że Jędrychowski trochę skarży się na warunki kredytowania w USA. Czyli mamy tu wyraźną deklarację uruchomienia tego procesu, który najbardziej kojarzy nam się z Gierkiem.
Najciekawsze w tym jest to, że to rozmowa z września 1969. Ponad rok przed Gierkiem. To jeszcze rząd Cyrankiewicza, który dopiero w grudniu 1970 zostanie zastąpiony na stanowisku premiera Jaroszewiczem. Wymieniony w dokumencie szef MSZ Jędrychowski, w rządzie Jaroszewicza zostanie ministrem... finansów :)

Pomysł odpalenia w Polsce ogromnych inwestycji na kredyt istniał więc na długo przed Gierkiem.

No i jeszcze jedna sprawa, o której warto pamiętać. Długi "gierkowskie" w ogromnej większości miały oprocentownie zmienne, czyli odsetki od nich były zależne od tego jaki mamy poziom stóp procentowych. Chodzi oczywiście nie o stopy w komunistycznej Polsce, tylko w USA, bo kredyty były w USD. A rynkowe stopy w USA wyglądały tak:


Korelacja pomiędzy momentem upadku Gierka, a poziomem stóp w USA wydaje się dość oczywista. Zresztą w 1981 niewypłacalność na świecie poza Polską ogłosiły też Rumunia, Peru, Kostaryka, Salwador i Honduras, a pod koniec lat 70-tych Boliwia, Tunezja i Turcja. Nie sprawdzałem wszystkich tych przypadków, ale zapewne przyczyna wszędzie była związana z ceną pieniądza w USA. 

Kto wie, może gdyby stopy w USA nie rosły, to Gierek jakoś tam dałby radę te długi dalej obsługiwać i zachował władzę. Może wtedy nie byłoby stanu wojennego, ani Solidarności. To już political fiction, ale myślę, że  tezę o tym, że Solidarność powstała dzięki wysokiej inflacji w USA da się jakoś obronić :)

Wzrosty na giełdach a "dodruk" pieniądza w FED

Dziś w Europie były spadki. Warszawa nie była wyjątkiem. Spadki dośc powszechnie tłumaczono tym, że w opublikowanym wczoraj sprawozdaniu z ostatniego posiedzenia FED znalazł się wątek dotyczący szybkiego zakończenia tak zwanego "druku" pieniądza w amerykańskim banku centralnym.

Najciekawszy indeks giełdowy na teraz

Oto indeks sWIG80:



Jeśli indeks wybije się ponad szczyty z 2012, to będzie mógł rozpocząć nową falę wzrostową. Które spółki skorzystają na tym najbardziej ? Niewykluczone, że te, które w sWIGu mają największy udział:



Najważniejszy dla sWIGu ZE PAK wygląda tak:


Integer wczoraj też był rekordowo drogi. Wawel i Famur są tuż pod szczytami, za to Mennica tak jakby zaczęła trochę głębszą korektę. Czyli w czołówce sWIGu mamy dla każdego coś miłego - i dla tych którzy grają z trendem i nie boją się, że po rekordach natychmiast pojawią się spadki, ale te i dla tych, którzy wolą kupować na głębszych przecenach. Nie wiadomo tylko, czy indeks się wybije...

Jaka pierwsza sesja, taki cały rok ?

Dziś pierwsza sesja giełdowa w tym roku. W 2012 na pierwszej sesji WIG20 wzrósł o 2,3%, a potem w ciągu roku poszedł w górę o 20,5%. Czy to oznacza, że kierunek pierwszej sesji wyznacza kierunek na cały rok ? Nie da się tego stwierdzić na podstawie jednego przykładu, ale warto wiedzieć, że w ciągu ostatnich 12 lat taka reguła sprawdziła się aż 10 razy



Tylko w latach 2002 i 2011 kierunek pierwszej sesji i całego roku się nie zgadzają. W obydwu przypadkach lata były spadkowe, pomimo wzrostu na pierwszej sesji.

Warto zauważyć, że w XXI wieku jak do tej pory jeśli pierwsza sesja w roku jest spadkowa, to zawsze oznacza to spadkowy rok i to taki porządnie spadkowy, o kilkadziesiąt procent. Spadek na pierwszej sesji jak do tej pory oznaczał także, że spadkowy jest pierwszy tydzień i pierwszy miesiąc roku. Generalnie jednak korelacja pomiędzy kierunkiem dla całego roku a kierunkiem pierwszego tygodnia czy też miesiąca jest słabsza niż w przypadku pierwszego dnia. Pierwszy tydzień wyznaczał kierunek dla całego roku 9 razy w tym stuleciu (sygnał był nietrafiony w 2002, 2005 i 2007). Natomiast od 2008, przez ostatnie 5 lat kierunek wyznaczany przez pierwszy tydzień zawsze się sprawdza. Skuteczność sygnału dawanego przez pierwszy miesiąc to 7 dobrych strzałów i 5 niedobrych, czyli prawie jak rzut monetą, tego nie ma sensu analizować. Ale 10/2 w przypadku pierwszego dnia i 9/3 w przypadku pierwszego tygodnia wyglądają ciekawie. Graficznie wygląda to tak:



Na osi poziomej mamy zmianę indeksu WIG20 pierwszego dnia/tygodnia/miesiąca. Na osi pionowej zmianę WIG20 w danym roku. Widać, że zdecydowana większość odczytów jest albo w ćwiartce górnej prawej, albo w dolnej lewej, czyli potwierdzającej korelację.

Oczywiście taka historyczna korelacja nie musi sprawdzać się zawsze i nie oznacza żadnej pewnej prognozy na 2013. Co najwyżej sugestię. Ale akurat dzisiaj warto się z nią zapoznać.

NBP nie chce jednogroszówek i inne noworoczne fajerwerki

NBP opublikował dziś dokument zatytułowany "Plan działalności NBP na lata 2013-2015". Plan zawiera kilka naprawdę grubych pomysłów. Abyście nie musieli przedzierać się przez 37 stron dokumentu zamieszczam zestawienie pomysłów moim zdaniem najciekawszych:

Po pierwsze NBP chce na serio pożegnać się z jednogroszówkami. Niewykluczone, że na przykład z pięciogroszówkami też.


Po drugie NBP chce inwestować polskie rezerwy walutowe nie tylko w USA i w Niemczech, ale też w krajach rozwijających się. Brazylia ? Meksyk ? RPA ? Turcja ? Chiny ? Na pewno dzięki temu rezerwy mają szybciej rosnąć



Po trzecie NBP chce w większym niż dotychczas stopniu oprzeć inwestowanie rezerw w złoto na instrumentach pochodnych


Po czwarte NBP chce sobie opracować nowy wskaźnik inflacji. Bank tłumaczy, że chce dzięki temu lepiej mierzyć oczekiwania inflacyjne. Mozliwe, że doczekamy się dwóch wskaźników inflacyjnych, tak jak w USA, gdzie mają CPI (consumer price index) i PCE (personal consumtpion expenditures)


Po piąte NBP interesuje się tym, o czym coraz więcej mówi się na świecie i co moim zdaniem było jednym z najważniejszych wydarzeń roku 2012. Chodzi o odchodzenie od bezpośredniego celu inflacyjnego (BCI). NBP na razie chce to tylko zbadać



Po szóste NBP chce odbudować rynek międzybankowy w Polsce (pośrednio tym samym przyznając, że obecnie ten rynek nie działa, co z kolei może oznaczać, że stawki WIBOR są trochę z księżyca)



Rok 2013 od razu wygląda bardziej intrygująco.

Rok 2012 czyli ECB, MFW i FED

W 2011 najważniejsza moim zdaniem była brawurowa decyzja szwajcarskiego banku centralnego o interwencji osłabiającej franka. W 2012 brawurowych akcji banków centralnych na świecie było nawet więcej. Oto trzy najwazniejsze moim zdaniem wydarzenia gospodarcze roku 2012:





1. MARIO DRAGHI, OMT I KONIEC DOMINACJI BUNDESBANKU W EUROPIE

Najgroźniejsza część kryzysu finansowego w Europie zakończyła się 26 lipca 2012. Wtedy prezes Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi, podczas występu na jakimś sympozjum, czy czymś takim w Londynie dałwyraźny sygnał, że ECB nie pozwoli na rozpad strefy euro. Udało mu się przekonać rynki finansowe, że nie ma sensu obstawiać takiego scenariusza. Momentalnie obligacje Hiszpanii i Włoch przestały tracić na wartości, a dziś już o rozpadzie strefy euro nikt już raczej nie wspomina. To był punkt zwrotny. Draghi znalazł sposób aby pokazać rynkom jak zamierza okiwać sprzeciwiający się jakimkolwiek interwencjom Bundesbank i zarządzić interwencje nie łamiąc traktatów unijnych, które tego zabraniają. Kluczem okazało się sformułowanie „mechanizm transmisji monetarnej”, czyli coś, co jest niezbędne w prawidłowym działaniu banku centralnego w gospodarce. Draghi powiedział, że zbyt duże różnice w rentownościach obligacji państw strefy euro powodują, że ten mechanizm nie działa. Aby go naprawić, należy zmniejszyć różnice w rentownościach – dopowiedział już sam sobie rynek widząc w tym zapowiedź interwencji, czyli skupu z rynku obligacji Hiszpanii i Włoch (aby podnieść ich cenę i obniżyć ich rentowność). Jak to się na rynkach często zdarza, wystarczyła sama zapowiedź i pokazanie, że ECB ma taką możliwość. Grający na rozpad strefy euro zrobili krok w tył i uznali, że nie będą się kopać z koniem. We wrześniu ECB faktycznie przyjął program nazwany OMT pozwalający na skup obligacji pod bardzo wieloma warunkami, ale jak dotychczas ani razu go nie użył. Tak właściwie teraz nawet nie ma takiej potrzeby. Sytuacja na rynku obligacji Hiszpanii czy Włoch jest zdecydowanie lepsza niż w czerwcu, czy lipcu. Draghi zmienił nastawienie rynków finansowych do strefy euro i jej przyszłości. Zmienił oczekiwania. A przy okazji też pokazał, że twarda, betonowa wręcz linia Bundesbanku znalazła się w opozycji. Draghi swoim ruchem uspokajając rynki dał też czas i komfort spokojnej pracy europejskim politykom. Za jakiś czas może się okazać, że Mario Draghi w lipcu 2012 zmienił losy Unii Europejskiej. 



2. RACHUNEK SUMIENIA W MFW

Powtórzę w skrócie to, co pisałem w październiku: Międzynarodowy Fundusz Walutowy właśnie przyznał, że obliczył, że zaciskanie pasa nic nie daje, a nawet jeszcze pogarsza sprawę. MFW dostrzegł, że w ostatnich latach kraje, które postanowiły ograniczać deficyty budżetowe, walcząc z długiem publicznym, notowały potem znacznie gorsze wyniki wzrostu gospodarczego niż wszyscy się spodziewali. Często oznaczało to pogłębienie recesji. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat recepta MFW dla wielu krajów pogrążonych w kryzysach była jedna: likwidować deficyt, zmniejszać wydatki, tylko tak da się odzyskać konkurencyjność i odzyskać wzrost gospodarczy. I teraz, nagle, kiedy te same metody zaczęto stosować już nie w Afryce, czy Ameryce Południowej, ale w strefie euro, w krajach, z których wywodzą się główni zarządzający MFW, okazuje się że to nie tak ! Dzięki konsolidacji fiskalnej dług i deficyt maleją i to bardzo dobrze, ale negatywny wpływ na PKB jest jeszcze większy, co powoduje, że cała operacja per saldo jest bez sensu. Jeśli już nawet Międzynarodowy Funduszu Walutowy mięknie i dostrzega, że uporczywe cięcie po wydatkach jak leci nie prowadzi do wyjścia z kryzysu finansowego, to znaczy że świat w 2012 naprawdę poważnie się zmienia.



3. ZMIANA CELU POLITYKI FED

Amerykański bank centralny w tym roku dokonał dość dużego przewrotu w myśleniu o polityce monetarnej. Generalnie banki centralne na świecie skupiają się na utrzymywaniu inflacji w tak zwanym celu inflacyjnym. W USA bank centralny ma cel podwójny: pilnowanie inflacji, ale też dbanie o wzrost gospodarczy i rynek pracy. Jednak pomimo takiej konstrukcji także w USA FED skupiał się dotąd głównie na inflacji. Po paru miesiącach dyskusji i zapowiedzi ze strony członków FED na grudniowym posiedzeniu amerykanie ogłosili, że stopy procentowe pozostaną w FED na rekordowo niskim poziomie do momentu w którym stopa bezrobocia nie spadnie do 6,5%. Czyli w sposób otwarty przyjęto cel inny niż inflacyjny. Wprawdzie dodano, że stóp nie będzie się ruszać pod warunkiem, że inflacja w międzyczasie nie wzrośnie ponad ustalony poziom, ale zmiana w rozłożeniu akcentów jest bardzo widoczna. W Polsce zapowiedź ze strony RPP że np. będzie obniżać stopy procentowe do momentu, w którym bezrobocie spadnie z 13% do 10% jest absolutnie nie do pomyślenia. W związku z tym, że FED to najważniejszy bank centralny na świecie, można oczekiwać, że w 2013 ogólnoświatowa dyskusja o tym jak ważne jest pilnowanie inflacji, i czy może w środku kryzysu są sprawy ważniejsze, będzie się robić coraz ciekawsza.