RPP: w 2014 nie chcemy podnosić stóp procentowych



RPP co roku publikuje swoje założenia na następny rok. To o tyle zabawny dokument, że zwykle spora jego część powstaje na zasadzie „kopiuj-wklej”. Kolejne założenia na kolejne lata brzmią tak samo. Tak jest od lat. Dlatego tym bardziej warte uwagi są drobne zmiany w tekście, jeśli się pojawiają. W tym roku zmiany nie są drobne. Są zasadnicze.

Oto fragment założeń zaczynający się od „po trzecie” w tym roku:



A tak to wyglądało rok temu:



Zniknął fragment o tym, że niskie oczekiwania inflacyjne są nieutrwalone ! Tak jakby Rada uznała, że się w końcu utrwaliły. Czyli skoro już te niskie oczekiwania są dostatecznie utrwalone, to mamy zupełnie inny bilans ryzyk przy podejmowaniu decyzji o stopach procentowych.

Utrwalone niskie oczekiwania inflacyjne, to mniejsze ryzyko szybkiego wzrostu inflacji, czyli możliwość utrzymywania niskich stóp procentowych przez dłuższy czas i nawet przy nieco wyższych poziomach inflacji. Bo przy nieutrwalonych niskich oczekiwaniach inflacyjnych nieco wyższa inflacja grozi nakręceniem spirali cen. A przy utrwalonych raczej nie grozi. Rada sugeruje więc, że nawet nieco wyższa inflacja nie będzie musiała oznaczać podwyżki stóp. Zwłaszcza jeśli rząd będzie zmniejszał deficyt sektora finansów publicznych (a taki ma zamiar i jest do tego zobowiązany w procedurze nadmiernego deficytu). To z kolei wiemy z kolejnej zmiany w tekście założeń.

Oto fragment zaczynający się od „po ósme” sprzed roku



A to fragment tegoroczny, bogatszy o jedno zdanie



Dlaczego RPP dodaje ten nowy fragment ? Zapewne z obawy, że zacieśnienie fiskalne będzie hamować kiełkujący wzrost gospodarczy. Z góry więc przygotowuje sobie uzasadnienie dla decyzji o pozostawieniu w takiej sytuacji stóp procentowych na niskim poziomie.

Podsumowując, RPP wydaje się mówić: nie, nie, nie chcemy podnosić stóp procentowych i widzimy nowe argumenty, aby ich nie podnosić. Jeśli te założenia odzwierciedlają punkt widzenia większości w RPP, to nie nastawiałbym się na żadne podwyżki stóp w 2014.

7 komentarzy:

Krzysiek Borowski pisze...

Witam,
Panie Rafale,
Ostatni raz zawracam Panu głowę w sprawie ofe, a piszę to, bo moja irytacja lekko narasta...
Ale może czegoś nie kumam...

Chodzi o umorzenie obligacji znajdujących się w zasobach ofe.
Podstawową oficjalną argumentacją rządu dla tego kroku jest, jak rozumiem, konieczność zapobierzenia dalszej spirali długu (transfer kasy przez państwo do ofe, które następnie finansuje zadłużenie państwa z tego tytułu).
Tyle, że państwo transferuje MOJĄ (a nie budżetową) kasę do ofe i za MOJĄ kasę są te obligacje kupowane po to żebym był był spokojniejszy o tę właśnie MOJĄ kasę obracaną w OFE i (he) miał dodatkową satysfakcję z faktu, iż w danym momencie wspieram finansowanie inicjatyw państwowych...

I teraz MOJE obligacje będą przejęte przez Państwo i umorzone.

Pana zdaniem: jest to nacjonalizacja czy krok racjonalizujący wydatki państwa?

Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam...

Rafal Mundry pisze...

Mimo, że pytanie nie jest skierowane do mnie, to pozwolę sobie na nie odpowiedzieć.
Otóż składka w OFE NIE JEST Pana własnością.
Mówi o tym orzeczenie Sądu Najwyższego z 2008 r. Sam chciałbym by było inaczej. Ale nikt mi nie jest wstanie pokazać, że jest inaczej niż w owym orzeczeniu SN.
Pozwolę sobie przytoczyć odpowiedni fragment:
"Wszystko to prowadzi do wniosku, że składki na ubezpieczenie emerytalne odprowadzane do funduszu nie są prywatną własnością członka
funduszu, a pochodzą z podziału przekazywanej Zakładowi składki na to właśnie
ubezpieczenie i przeliczone na jednostki rozrachunkowe stanowią podstawę nabywania przez członka funduszu uprawnień cząstkowych do przyszłej emerytury do
czasu nabycia prawa do całości środków zgromadzonych na indywidualnym koncie."

i jeszcze jeden:
"Zatem składka emerytalna, z uwagi na jej przeznaczenie na tworzenie funduszu
emerytalnego, posiada publicznoprawny ubezpieczeniowy charakter, który zachowuje nadal po przekazaniu przez Zakład jej części do funduszu (por. także uzasadnienie posiadającej moc zasady prawnej uchwały Sądu Najwyższego z dnia 5 kwietnia 2006 r., III CZP 121/05, OSNP 2007 nr 3-4, poz. 50)."

I kilka smaczków na koniec:
„środki te (składka do ofe - przyp. mój) na podstawie przepisów ustawy z dnia 28 sierpnia 1997 roku o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, znajdują się w ograniczonej dyspozycji ich członków, co może świadczyć o ich częściowo prywatnym charakterze. Jednakże z uwagi na to, iż powstają one z podziału funduszy o charakterze publicznoprawnym, to jest z podziału składki na ubezpieczenia społeczne (art. 22 ust 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych) stanowią formę realizacji zadań w zakresie zabezpieczenia społecznego wynikających z art. 67 ust. 1 Konstytucji RP (…)

System emerytalny ma charakter powszechny i jego celem jest urzeczywistnienie zawartego w art. 67 ust. 1 Konstytucji prawa każdego obywatela do zabezpieczenia społecznego na wypadek osiągnięcia wieku emerytalnego. Nie został on skonstruowany przez ustawodawcę dla indywidualnych ubezpieczonych (…)

…system emerytalny oparty na zasadach ubezpieczeniowych charakteryzuje się przymusem ubezpieczenia społecznego związanym ściśle z obowiązkiem odprowadzania składek , a powstający z mocy przepisów ustawy systemowej stosunek ubezpieczenia społecznego ma charakter publicznoprawny. Inaczej rzecz ujmując, środki na ubezpieczenie społeczne, w szczególności emerytalne, są i będą przeznaczone na wypłatę świadczeń dla innych podmiotów aniżeli mich płatnik i w tym znaczeniu są środkami publicznoprawnymi (…)"

Polecam całość. Tam wszystko jest wyjaśnione. Ba, można nawet z tego wyczytać, że nawet Trybunał Konstytucyjne za wiele nie będzie miał do powiedzenia w tej sprawie. :)
Tu link:
http://www.sn.pl/orzecznictwo/SitePages/Baza%20orzecze%C5%84.aspx?ItemID=4853&ListName=Orzeczenia1&Sygnatura=%22II+UK+12%2f08%22

Trudno mi mówić więc o nacjonalizacji. Nacjonalizacja to zamiana własności prywatnej w państwową. A tu nigdzie nie ma własności prywatnej.

Rafał Hirsch pisze...

fundusze emerytalne za składki mającej zdaniem SN charakter publiczno-prawny (bo są obowiązkowe) kupują na prywatnym rynku prywatne aktywa i one już nie są publiczno-prawne. Dlatego obligacje znajdujące się w portfelach OFE są zaliczane do długu publicznego (gdyby były w sektorze publicznym, to by się do długu nie liczyły, co jednoznacznie pokazuje, że aktywa OFE to sektor prywatny, a nie publiczny) O ile dobrze kojarzę galimatias związany z tym, że publiczno-prawna składka funduje prywatne aktywa jest w prawie opisana poprzez instytucję powiernictwa (trust). Sęk w tym, że to instytucja z systemu anglosaskiego, nigdy nie implementowana do systemu prawa w Polsce. Stąd trochę problem poznawczy :)

Rafał Hirsch pisze...

a "podstawowa argumentacja rządu" jest oczywistą bzdurą, bo nie ma tu żadnej spirali. Rząd emituje obligacje, żeby pokryć deficyt wynikający z różnych przyczyn i z różnych źródeł, wśród których OFE wcale nie jest źródłem największym. Obligacje te są kupowane na wolnym rynku przez wiele różnych instytucji, które potem między sobą nimi handlują. Tutaj też OFE wcale nie są największym i najważniejszym podmiotem. Tworzenie jakiejś trwałej i sztywnej zależności pomiędzy emisją długu państwowego, a istnieniem OFE, tak jakby to były specjalne obligacje tylko dla OFE jest celowym fałszerstwem rzeczywistości. Umorzenie obligacji, które wcześniej komuś zostały zabrane bez żadnego odszkodowania nie jest nacjonalizacją, tylko zwykłą kradzieżą dokładnie na takich samych zasadach jak w latach czterdziestych państwo kradło majątek "prywaciarzom". Tam się kradło prywatne aktywa i tu też się kradnie prywatne aktywa.

Rafal Mundry pisze...

Panie Rafale, nie jestem doktrynerem. Nie chcę uparcie tkwić przy swoim, jestem gotów przyjąć inne argumenty. Intuicyjnie Pana argument jest słuszny. Ale jednak jakoś daje mi niedosyt
Po nocce z "Prawem finansowym" autorstwa prof. Z. Ofiarskiego i dość długiej analizie przyznaję Panu rację. Środki w OFE są prywatne. Ale jak dla mnie z innego powodu. Chodzi o wybór OFE. Obecnie jednego w trzynastu. Obecnie mam wybór i mogę powierzyć część swojej składki instytucji której chcę. Każda z tych instytucji daje mi daje mi inny zysk, bo inaczej zarządza przekazanymi środkami. I to ja decydując się na wybór konkretnego OFE biorę na siebie odpowiedzialność, że moja emerytura może być wyższa lub niższa. Ja decyduję, co prawda w ograniczony sposób o wysokości przyszłego kapitału mający tworzyć moją emeryturę. Do momentu gdy składka emerytalna jest tylko gotówką (nawet jako zapis wirtualny) to dla mnie są to środki publiczne. Natomiast gdy zostają zainwestowane (akcje/obligacje) i to w każdym OFE inaczej, będzie powodować, że moje świadczenie emerytalne, w porównaniu do osoby o identycznych latach składkowych i wysokości składki, może być kompletnie inne. Mniejsze lub wyższe. Państwo daje mi wybór ale też i obarcza ryzykiem (że mogę wybrać gorszy fundusz niż mój kolega z pracy i będę miał przez to niższą emeryturę). Nie na tym polega powszechność systemu emerytalnego. Powszechny czyli równy i obowiązkowy dla każdego. Tu ta równość znika. Znika w momencie gdy te środki zaczynają indywidualnie na nas zarabiać, być pomnażane (nie daj bóg tracić). W ZUS rewaloryzacja równa jest dla każdego, powszechna i solidarna. Tu wszystko zależy od indywidualnych kompetencji zarządzających OFE.
W momencie gdy te środki zaczynają indywidualnie pracować na moją indywidualną emeryturą a nie na pana Zdziśka czy panią Hanię to te środki są własnością prywatną. Bo przecież wpływają w indywidualny sposób na moje świadczenie w przyszłości. Mało tego świadczenie nie powszechne, równe dla każdego a indywidualne. Mogące się znacząco różnić od innych osób inwestujących w innych OFE. Ale gdy sobie leżą nie ruszone i tworzą wspólny, równy dla każdego i powszechny i obowiązkowy "system emerytalny" to są własność publiczną. Mogę zgodzić się na taką konstrukcję myślową. Ale dodam raz jeszcze, ma to sens gdy człowiek ma wybór między różnymi OFE, które inwestują w różny od siebie sposób dając inną indywidualną wysokość emerytury. Bo przecież nie na tym polega "powszechny i równy" system emerytalny.
W momencie gdy moja składka emerytalne (o charakterze publicznym) przestaje wspierać/zasilać publiczny system repartycyjny czyli ZUS a zaczyna pracować na mnie indywidualnie w postaci zysków z akcji, odsetek z obligacji to mój kapitał staje się indywidualny tylko dla mnie. A nie dla innych osób. W tym momencie znika jakakolwiek powszechność, równość czy solidarność systemu OFEwskiego. Wartość mojego świadczenie otrzymywanego w przyszłości staje się w ten sposób też indywidualna. Inna od wszystkich. I mogę zgodzić się, że środki w OFE są własnością prywatną prze założeniu, że jest wiele OFE, które dają różne wyniki. I tak właśnie jest. W momencie, gdyby było tylko jedno OFE i każdemu dawałoby tą samą stopę zwrotu ze składki to uznałbym, że system jest powszechny, solidarny i równy, czyli każdemu powiększa kapitał na emeryturę w sposób równy a ni indywidualny. Wtedy byłaby to własność publiczna.

Rafal Mundry pisze...

Mimo, że takim, moim dość pokrętnym tłumaczeniem mogę się zgodzić, że środki w OFE są prywatne, to mam pytanie. Co z osobami, które nie będą miały minimalnych lat składkowych? Albo będą miały tych lat składkowych mało i z wyliczeń wyjdzie im emerytura poniże progu ubóstwa. Albo żony zajmowały się całe życie rodziną i dziećmi i nie mają odłożone nic. Brak mi w tej układance takich elementów, które zawsze będą. OFE ma piękny zamysł. Likwidujemy system partycypacyjny, powolutku, przenosząc naszą składkę do sektora prywatnego. Sami sobie odkładamy i tyle dostaniemy na starość. System łatwy do zrozumienia. Brak dystrybucji między pokoleniowej. Nie mamy tu jednak zdefiniowanego świadczenia a jedynie zdefiniowaną składkę, co może budzić wątpliwość co jest pewne, co zapewnie ten cały system. Ma zapewnić moją przyszłość, emeryturę? Nie, on ma zapewnić stałe wpływy do OFE, stała wkładkę. I w sumie chyba nikt dziś nie wie jaka ta emerytura z OFE będzie dla przeciętnego Kowalskiego a nie statystycznego, pracującego 40 lat do 67 roku życia. Ale np. dla kobiety, która w międzyczasie urodziła dwójkę dzieci, "wyszła" na kilka lat z rynku pracy, a do tego miała niższą pensję niż mężczyźni. Pytanie jest o stopę zastąpienia.
Mnie jakoś za bardzo nie interesuje dyskusja czy obligacja w OFE jest prywatna czy publiczna, mnie interesuje bardziej ile ja tej emerytury dostanę. O stopie zastąpienia mówi się niewiele. Czy to mówiąc o emeryturze z ZUS czy OFE. W przypadku OFE ile sobie uzbieram tyle dostanę. Jeśli poniżej progu ubóstwa to trudno, tak mam. A w ZUS mam nadzieję, że Państwo mi dopłaci. Że niby liczę na państwo? Że niby państwo też może dosypać wtedy groszem do emerytury OFEwskiej? Niby tak. Ale to po co nam wtedy OFE jak się okazuje że i jeden system i drugi jest niewydolny?

Rafal Mundry pisze...

Co do Pana dywagacjach o tym dlaczego obligacje SP w OFE zaliczane są do długu publicznego. Bo przecież jakby były własnością publiczną to bez sensu byłoby mieć zobowiązanie wobec samego siebie. Z jednej kieszeni wkładam 5zł do drugiej i w tej pierwszej mam minus pięć. Gdyby to wszystko było własnością publiczną to by się to wszystko załatwiło w ramach "jednych spodni".
Ale nie do końca tak jest. Ma Pan rację. Obligacja w OFE wlicza się do długu publicznego. Do zobowiązań Państwa. A ta sama składka w ZUS tym długiem publicznym już nie jest. Nazywana jest długiem ukrytym, bo stało się to nagle jakimś mglistym długoterminowym zobowiązaniem państwa, że tam za xxx lat zabezpieczy nam starość.
Ale czy to właśnie nie o to chodzi? (Pytam, bo sam nie wiem)
Czy Państwo/ZUS to trochę nie jest tak jak zwykły zakład ubezpieczeniowy? Pobiera składkę na ubezpieczenie od (nie daj boże) dożycia starości i liczy na to, że to ryzykowne zdarzenie nie będzie miało miejsca. ;) Nikt nie zakłada od razu przy ubezpieczeniu domu czy samochodu, że się on spali albo go ukradną. Tu może Państwo też może liczy że do tego ryzykownego zdarzenia nie dojdzie i nie będzie musiało wypłacać ubezpieczenia w postaci emerytury. Więc po co to od razu wliczać w dług publiczny? To tak samo trochę jak z zyskiem NBP. Może być, może nie być. Więc w projekcie budżetu lepiej wpisać zero. Tak na wszelki wypadek.
Więc nie ma po co to wliczać w dług publiczny skoro "zakładamy" ze system repartycyjny z założenia się bilansuje i to co dziś ZUS dostaje to od razu wypłaca. Bilans jest na zero i będzie tak zawsze...
A z OFE to całkowicie jest inaczej. Ryzyko wypłaty środków z OFE, tego naszego kapitału jest zawsze. Art 131 ustawy o OFE mówi o dziedziczeniu środków z OFE. Więc to zobowiązanie Państwa wobec "składkowicza" istnieje zawsze. Nawet jeśli ja nie dożyję tej starości bo szybciej mi się umrze, ale odkładałem to moje składki/środki dostaną moi spadkobiercy. Więc to obligacje w OFE muszą wliczać się do długu publicznego bo tworzą zobowiązanie wobec składkowicza albo tego spadkobiercę. A w ZUSie? No najwidoczniej zakładają, że nie dożyjemy tej starości i nie liczą że to choć ich zobowiązanie długoterminowe, to jednak nie dług. :)
Co Pan na to?

Najbardziej w tej ustawie o OFE podoba mi się art. 11 w brzmieniu: "Czas trwania funduszu jest nieograniczony. ". Fundujemy sobie wieczne instytucje. Coś jak Jurek Owsiak. OFE będą do końca świata i jeden dzień dłużej. :)

Dziękuję za przyjemną polemikę.
Przepraszam, za zuchwałość, jeśli forma "Panie Rafale" Pana obraża.